Seks wart 100 tysięcy dolarów!

Więcej pieniędzy nie zagwarantuje ci lepszego seksu, ale więcej seksu sprawi, że poczujesz się bogatszy.

Dobre wieści dla tych, którzy często uprawiają seks, ale nie mają dużo pieniędzy na koncie: badania naukowe dowodzą, że udany seks daje więcej szczęścia niż wielocyfrowe konto w banku.

Nie chcemy przez to powiedzieć, że kluczem do szczęścia jest ubóstwo i rozpasanie seksualne... Twierdzimy jedynie, że większe zasoby finansowe nie gwarantują większej liczby ani lepszej jakości kontaktów seksualnych. W badaniach przeprowadzonych na University of Warwick w Anglii wzięło udział 16 000 ludzi. Na podstawie analizy ankiet, które wypełniali udało się wysnuć wniosek, że udane, bogate życie seksualne o wiele bardziej wpływa na poczucie szczęścia niż podziwu godny stan konta. Naukowcy pokusili się nawet o następujące porównanie: różnica między seksem raz w miesiącu, a raz w tygodniu odpowiada aż 50 000 dolarów. Oznacza to, że osoby uprawiające seks raz w tygodniu są tak samo szczęśliwe, jak ludzie zarabiający rocznie 50 tysięcy dolarów powyżej przeciętnego rocznego wynagrodzenia. Pieniądze więc mogą wzmacniać poczucie szczęścia, ale nie aż tak znacząco, jak się wcześniej podejrzewano. Bogaty, biedny: na czym polega różnica? Nieprawdziwa okazała się też powszechna opinia, że im zasobniejszy portfel, tym więcej kontaktów seksualnych nawiązuje jego właściciel. Prawdą jest natomiast to, że udany seks szczególnie mocno podnosi poczucie szczęścia u osób zdrowych i dobrze wykształconych. Okazuje się też, że najbardziej szczęśliwi są ludzie mający najbardziej satysfakcjonujące życie seksualne i pozostający w związkach partnerskich - żony i mężowie są aż 30% szczęśliwsi od singli. Naukowcy wycenili udany związek aż na 100 000 dolarów dodatkowego przychodu rocznie! Rozwód natomiast obniża poczucie szczęścia odpowiadające utracie w ciągu roku 66 000 dolarów.

Dowiedziono też, że ludzie dotknięci depresją rzadko uprawiają seks. Jeśli więc nie cierpisz na tę dolegliwość, czyli jesteś mniej lub bardziej szczęśliwy, masz szansę na częstszy seks.

Czy ludzie szczęśliwsi częściej się kochają, czy częste kontakty intymne czynią ludzi szczęśliwymi? Tego do końca nie udało się rozstrzygnąć. Pewne jest, że częsty seks i szczęście idą w parze.

Antydepresyjne nasienie? Raport naukowy opublikowany na łamach Journal of Sex Research dowodzi, że ludzie żyjący w niezamierzonym celibacie często odczuwają negatywne uczucia: złość, frustrację, brak wiary w siebie. Okazuje się, że to nie sam fakt braku stosunków seksualnych może mieć takie skutki, ale brak ekspozycji na... nasienie. Oczywiście antydepresyjne działanie spermy dotyczy kobiet, a nie mężczyzn. Skąd takie wnioski? Podobno panie uprawiające seks bez użycia prezerwatyw są szczęśliwsze od tych, których partnerzy stosowali kondomy. Odkryto także, że nie ma istotnych różnic w nasileniu depresji u pań uprawiających seks z użyciem prezerwatywy, mających kontakty lesbijskie lub nieuprawiających seksu wcale. W pewnym stopniu potwierdziły te odkrycia badania opublikowane dwa lata temu w Archives of Sexual Behavior: panie pozbawione seksu po wcześniejszych regularnych kontaktach seksualnych bez użycia prezerwatyw miały silniejsze objawy depresji niż panie, których partnerzy używali kondomów. Stwierdzono też, że kobiety uprawiające seks bez prezerwatyw, po rozpadzie związku cierpią bardziej niż ich koleżanki bedące w podobnej sytuacji, ale mające wcześniej do czynienia z prezerwatywami. To (podobno) dowodzi antydepresyjnego działania męskiego nasienia.

A co z pieszczotami i orgazmem? Niezależnie od tego, czy w czasie seksu stosuje się prezerwatywę czy nie, gdy dochodzi do orgazmu, uwalniane są endorfiny - substancje poprawiające samopoczucie, zwane hormonami szczęścia. Jednak ich działanie mija po upływie około godziny. Orgazm daje więc szczęście chwilowe, ale nie wpływa na ogólne poczucie szczęścia. Wiadomo, że dotyk ma także moc uszczęśliwiania. Ludzie, którzy często dotykają się z ukochaną osobą czują się szczęśliwsi i są mniej narażeni na depresję. Szczególnie silnie działa kontakt fizyczny, niekoniecznie o podtekście seksualnym w przypadku małżeństw i trwałych związków. Ale ponieważ ludzie żyjący ze sobą i kochający się mają więcej okazji do seksu, a seks to dotyk, więc do końca nie wiadomo, czy samopoczucie poprawia dotyk, czy seks. Orgazm jest prawdopodobnie jedynie wisienką na torcie, przynętą, dla której chcemy uprawiać seks.

Dołącz do nas na Facebooku

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.