Czytaj etykiety!

Naukowcy odkryli, że nawet ci kupujący, którzy starają się kontrolować ilość przyjmowanego jedzenia, nie patrzą na etykietki znajdujące się na opakowaniu żywności.

- Opatrywanie żywności stosownymi etykietami to za mało, by zapobiegać tyciu rozwiniętych społeczeństw. Do tego potrzebne są inne środki i sposoby - powiedział autor badań, Brian Elbel. Badania przeprowadzono, gdy w Nowym Jorku został wprowadzony obowiązek umieszczania etykiet na produktach, które można zaliczyć do kategorii fast food. Dr Elbel porównywał jak obecność etykiet lub ich brak wpływają na zachowania kupujących. Nowojorskie nastolatki i rodzice małych dzieci, zapytani przy wejściu do restauracji fast food, czy dbają o swoją dietę, deklarowali, że tak. Jednak analiza czynionych przez nich zakupów pokazała, że zjadają taką samą liczbę kalorii jak nastolatki i rodzice małych dzieci w New Jersey, gdzie nie wprowadzono obowiązku etykietowania żywności typu fast food.

Badania nie wykazały, aby ludzie mający dostęp do informacji o kaloryczności różnych produktów, dokonywali innych wyborów niż ludzie nie mający dostępu do takiej informacji. Nastolatkowie zamawiali w restauracji fast food posiłki o średniej kaloryczności 725 kcal, a rodzice kupowali dzieciom posiłki zawierające średnio 600 kcal.

Najważniejszym kryterium dokonywania wyboru posiłku był jego smak, a 50% nastolatków kierowała się jego ceną. Ponad 25% badanych twierdziło, że w ramach kontrolowania masy ciała często albo zawsze ograniczają ilość jedzenia.

Badanie udowodniło także, że nastolatki niedoszacowują kaloryczności zjadanych potraw - rekordzista pomylił się o 466 kcal.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.