Napoje energetyczne, czyli chemia w puszce

Napoje energetyczne to gazowane napoje, które mają za zadanie pobudzić nasz organizm. Są bezalkoholowe, zazwyczaj gazowane. Niestety zawierają dużo szkodliwych dla zdrowia substancji. Jakich?
Zobacz wideo

Napoje energetyczne czy energetyzujące?

Napoje energetyczne pojawiły się na rynku w 1987 roku, w Austrii. Od tamtej pory z roku na rok stawały się coraz popularniejsze. Są dostępne w ponad 100 krajach na całym świecie. Ale na szczęście wiele państw powoli wprowadza ograniczenia w ich sprzedaży. Energetyków nie kupimy tak łatwo choćby w Danii czy Norwegii. Powodem tych restrykcji jest wysoka ilość kofeiny i tauryny zamknięta w puszcze z napojem. W naszym kraju nikt nie widzi w tym problemu i wciąż energetyki są dostępne wszędzie, bez żadnych ograniczeń, choćby co do wieku kupujących.

W Polsce szczyt ich popularności przypadał na pierwszą dekadę XXI wieku. Piliśmy je na okrągło – aby pobudzić się przed ważną klasówką w szkole, aby złagodzić skutki kaca czy zwiększyć szybkość reakcji przed długą jazdą samochodem. W klubach nocnych szalenie popularne stały się drinki z wódką i właśnie napojem energetycznym. Miały dać „kopa” na całonocną zabawę. No właśnie, co z tym „kopem energetycznego”?

Tu pojawia się pewien problem. Już w nazwie (błędnej!) mamy obiecany zastrzyk energii. Jednak to wyłącznie chwyt marketingowy. Po pierwsze prawidłowa nazwa tych napojów brzmi „napój energetyzujący”. „Napój energetyczny” sugeruje, że specyfik zawiera szczególne właściwości, które zapewniają nam dodatkową ilość energii. A tak nie jest. Nie ma też żadnych badań, które miałyby to potwierdzić. To jedynie termin używany przez producentów i utrwalony przez reklamodawców. Nie zapewniają żadnej dodatkowej energii, a jedynie sporą dawkę cukru, kofeiny i tauryny.

Napoje energetyczne – skład

Skład energetyków różni się nieco w zależności od producenta napoju. Jednak na liście składników „obowiązkowych” każdej puszki znajdziemy kofeinę, guaranę i taurynę. Przyjrzyjmy się tym trzem komponentom.

Kofeina

Kofeinę pijemy choćby w kawie czy coli. Pobudza nasz układ nerwowy – konkretniej korę mózgową, która odpowiada za przyspieszoną pracę serca. Dzięki pobudzeniu kory mózgowej, nie chce nam się spać i przestajemy odczuwać zmęczenie.

I tak w filiżance kawy znajdziemy od 40 do 70mg kofeiny. W jednej puszcze (250 ml) napoju energetycznego jest już od 80 do 120mg kofeiny. Wypicie pięciu energetyków, czyli spożycie około 500mg kofeiny skutkuje zatruciem. Dawka śmiertelna dla człowieka wynosi 200-400mg na każdy kilogram masy ciała.

Guarana

Guarana poprawia nastrój, przyspiesza zdolności zapamiętywania i zwiększa naszą wytrzymałość fizyczną. Co to takiego? To ekstrakt rośliny, która pochodzi z Południowej Ameryki. Zawiera bardzo dużo… kofeiny! Na etykietach energetyków nie znajdziemy informacji, ile kofeiny zawiera guarana. Więc na dobrą sprawę, nie wiemy, ile jej spożywamy. A to bardzo niebezpieczne. Ponadto guarana zawiera także teobrominę i teofilinę. A to też substancje pokrewne kofeiny.

Tauryna

Tauryna z kolei jest niezbędna do funkcjonowania naszych mięśni szkieletowych i układu krwionośnego. Obniża ciśnienie krwi, wspomaga pracę serca. Do energetyków dodaje się od 400 do 420mg substancji na 100ml produktu.

Napoje energetyczne szkodzą?

Wymienione powyżej substancje nie wydają się groźne dla naszego zdrowia. A jednak o energetykach mówi się „chemia zamknięta w puszcze”. Dlaczego? Napoje energetyzujące zawierają także bardzo dużo węglowodanów. Szkodzą więc naszemu szkliwu. Zawarte węglowodany to głównie te proste, które przyjmowane w nadmiarze mogą łatwo doprowadzić nas do insulinooporności. A od tej przypadłości już tylko krok do cukrzycy i otyłości.

Duże dawki kofeiny sprawiają, że szybko uzależniamy się od tej substancji. Oprócz tego, że zaczynamy jej nadużywać, możemy cierpieć na bezsenność, bóle i zawroty głowy, a nawet na problemy żołądkowe.

Napoje energetyczne to też cała masa sztucznych dodatków – słodzików, konserwantów, barwników. Znajdziemy tam wszystko, całą przysłowiową tablicę Mendelejewa. Nie dziwi więc, że osoby, które piją dużo energetyków doprowadzają swój żołądek do opłakanego stanu i cierpią choćby z powodu wrzodów.

Warto także pamiętać, że ten obiecany przez producentów „kop energetyczny” nie trwa wiecznie. To w zasadzie tylko chwila. Równie szybko jak wpadliśmy stan pobudzenia, dopada nas w apatia, zmęczenie i osłabienie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.