Czy wszystkie E są niezdrowe? Jest klasyfikacja, która pomaga odróżnić produkty zdrowe od tych szkodliwych

Coraz częściej zaleca się, by z diety wyeliminować przetworzoną żywność. Jednak spora część tego, co leży na półkach, jest w jakimś stopniu przetworzona. Jak zidentyfikować najbardziej niebezpieczne produkty i czy wszystkich dodatków E do żywności należy się obawiać?

Utrwalanie żywności ma swoje początki w zamierzchłej przeszłości. Pieczenie na ogniu, solenie, fermentowanie czy suszenie na słońcu to najstarsze metody przedłużania trwałości jedzenia, czyli nic innego, jak jego przetwarzanie. A mimo wszystko ludzkość nie zapadała wtedy na choroby cywilizacyjne, które obecnie dotykają coraz większą liczbę ludzi. Jak więc odróżnić produkty nieszkodliwe od tych, które rujnują nasze zdrowie? Aby ułatwić nam życie, naukowcy opracowali klasyfikację NOVA, która dzieli żywność na cztery kategorie.

Grupa 1

Pierwsza grupa to jedzenie nieprzetworzone lub przetworzone w minimalnym stopniu pochodzenia zwierzęcego oraz roślinnego. Może być poddane takim procesom, jak: suszenie, dzielenie na części, usuwanie niektórych części, filtrowanie, pieczenie, gotowanie, mrożenie, chłodzenie, pasteryzacja czy fermentacja (bez udziału alkoholu). Ich celem jest przede wszystkim przedłużenie trwałości jedzenia oraz zapewnienie bezpieczeństwa, bez wpływania na jego właściwości czy smak.

Grupa 2

W drugiej grupie znalazły się przetworzone składniki kulinarne, które dodawane są przede wszystkim po to, by poprawić smak żywności i rzadko jada się je samodzielnie. Przykłady? Sól, cukier, miód, oliwa z oliwek, masło lub skrobia wytworzona z kukurydzy czy innych roślin.

Grupa 3

Chociaż to, co znajduje się w grupie trzeciej to już żywność przetworzona, to jednak wciąż całkiem proste produkty, mające krótką listę składników. Powstają one przez dodanie substancji z grupy drugiej do produktów z  grupy pierwszej, aby przedłużyć ich trwałość lub poprawić smak. Znajdują się tu m.in. warzywa i owoce w puszkach, solone orzechy i nasiona, peklowane oraz wędzone mięsa, a także pieczywo.

Grupa 4

Grupa czwarta zaliczana jest żywności wysokoprzetworzonej. To właśnie produkty znajdujące się w tej grupie uważa się za najbardziej szkodliwe dla zdrowia. Oprócz soli, cukru czy też tłuszczu, na długiej liście dodatków pojawiają się barwniki, stabilizatory, aromaty, konserwanty, słodziki oraz wiele innych. Zawierają również dodatek składników ekstraktowanych z żywności takich, jak gluten, laktoza, kazeina, maltodekstryna oraz syrop glukozowo-fruktozowy. Oprócz wymienionych dodatków produkty te poddawane takim procesom chemicznym, jak: nasycanie dwutlenkiem węgla, utwardzanie, zwiększanie masy i objętości, dodawanie środków przeciwzbrylających oraz emulgatorów. Zaleca się, aby produkty wysokoprzetworzone ograniczyć do minimum lub w ogóle nie jeść, gdyż badania pokazują bezpośredni związek między spożywaniem żywności przetworzonej, a otyłością, czy nawet nowotworami.

Nie bój się każdego E w składzie produktu

Spora część osób widząc dodatek E w składzie produktu, odkłada go na półkę.Jednak nie każdego E należy się bać - na przykład E 440 to pektyna, E 300 to kwas askorbinowy, E 100 to ryboflawina, a E 406 to agar - są to naturalne oraz bezpieczne substancje. Których dodatków E do żywności należy więc unikać? Z pewnością warto zrezygnować z produktów, które w swoim składzie mają E 621 (glutaminian sodu),  E 211 (benzoesan sodu), E 338 (kwas fosforowy), E 407 (karagen), E 250 i E 251 (azotan III i V sodu) oraz E 320 (butylohydroksyanizol).

Składniki, które każdy powinien wyeliminować z diety

Na liście wielu produktów można znaleźć syrop glukozowo-fruktozowy, który, jak się przypuszcza, odpowiada za falę otyłości. Zawarta w nim fruktoza (ok. 55%) po spożyciu prawie natychmiast zamienia się w tłuszcz. W badaniach prowadzonych na szczurach potwierdzono, że dodatek do karmy wolnej fruktozy generował podwyższony poziom trójglicerydów, a w dłuższej perspektywie także zapalenie i stłuszczenie wątroby - ostrzega dr Marek Szołtysik, technolog żywności z Wydziału Biotechnologii i Nauk o Żywności Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Kolejnym składnikiem, który powinniśmy ograniczyć jest azotyn sodu. Jego główną funkcją jest zabezpieczenie przed rozwojem pałeczki jadu kiełbasianego, czyli bakterii wytwarzającej silną neurotoksynę, której spożycie paraliżuje układ nerwowy i może prowadzić do śmierci. Z jednej strony do tej pory nikt nie wymyślił lepszego sposobu eliminowania tego zagrożenia, a z drugiej spożywanie sporych ilości wędlin z tym konserwantem może prowadzić do powstawania nowotworów. Aby się przed tym ustrzec, należy ograniczyć spożycie kupnych wędlin.

Bez litości powinniśmy również wyeliminować z diety tłuszcze trans (na opakowaniach opisywanych jako utwardzone albo częściowo utwardzone), które poważnie szkodzą naszemu zdrowiu.

Sztuczne izomery trans działają na poziomie komórkowym, na poziomie narządów, organów i całego naszego organizmu. W kilkunastu projektach badawczych wykazano, że wszystkie możliwe dysfunkcje na poziomie komórkowym, przekładają się na zwiększone ryzyko otyłości i cukrzycy. Wystarczy 2 procent sztucznych izomerów trans w naszej diecie, by o 40 procent zwiększyć ryzyko otyłości i cukrzycy - mówi prof. dr hab. inż. Grażyna Cichosz.

By żyć i jeść zdrowo, nie musisz wcale kupować drogich oraz ekologicznych produktów. Wystarczy, że podczas zakupów poświęcisz chwilę na to, by uważnie sprawdzić etykietę każdego produktu, który wkładasz do koszyka. Pamiętaj o klasyfikacji NOVA i staraj się, by był on wypełniony głównie produktami z pierwszej, drugiej i trzeciej grupy, a te z grupy czwartej omijaj szerokim łukiem.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.