Jedzenie może prowadzić do depresji

W zdrowym ciele zdrowy duch - okazuje się, że już w XVII wieku zgadzano się z tą tezą. Don Robert Burton w dziele "Anatomy of Melancholy", na liście składników, które powinniśmy wyeliminować z diety, umieścił wówczas dziczyznę, zająca, kapustę, niektóre ryby oraz ciężkie wina. Dlaczego? Ponieważ ciężkostrawne jedzenie przyczynia się do złego samopoczucia - podaje The Guardian.

Dołącz do nas na Facebooku

Zdaniem Burtona ciężkostrawne jedzenie przysporzy nam nie tylko ból brzucha, ale także może być powodem popadania w melancholijny nastrój, koszmarów nocnych, a nawet depresji. Zamiast tego polecał chude mięso, drób,jajka, masło, miód oraz lżejsze białe wino. - W czasach Burtona uważano, że właściwe mięso oraz wino były niezwykle ważne jeśli chodzi o samopoczucie - mówi Erin Sullivan, znawczyni Burtona, pracująca w Shakespeare Institute.

Wczoraj i dziś

Lata badań zaowocowały ciekawymi odkryciami dotyczącymi depresji. Jedno jednak jest pewne: nasz sposób odżywiania ma duży wpływ na samopoczucie. Doktor Sadaf Farooqui z Cambridge Institute for Medical Research podaje taki przykład: - Weźmy pod uwagę naturalne enzym monoamine oxidase, który jest odpowiedzialny za rozkładanie aminokwasów pochodzących z jedzenia. Są ludzie, których organizm nie produkuje tego enzymu, wówczas pojawia się problem z przyswajaniem takich produktów jak sery czy wino. Powodują one ból głowy, a w niektórych sytuacjach wręcz wywołują agresywne zachowanie.

Kawa i alkohol

- Kobiety i mężczyźni zachowują się tak, jakby oczekiwali od jedzenia czy picia tego, by wpłynęły one bezpośrednio na samopoczucie. Kawa i alkohol są najlepszymi przykładami na to, że czasem w ogóle nie chodzi nam o wartości odżywcze, a jedynie o sterowanie nastrojem - zauważył profesor Andy Smith z Uniwersytetu w Cardiff. Niekiedy możemy zaobserwować odwrotną sytuację: - Sięgamy po określone produkty dlatego, że akurat mamy taki nastrój. Można powiedzieć, że wówczas to samopoczucie kieruje nas w stronę pewnych składników.

Prawda o czekoladzie

"Czekolada jest świetnym antydepresantem", "To naturalny narkotyk, który doprowadzi Cię do stanu euforii", "Batonik wywoła podobne reakcje jak orgazm" - czytamy i słyszymy dookoła. Najnowsze badania udowadniają jednak, że to nie jest do końca prawda. Tutaj także działa odwrotny mechanizm: - Mamy ochotę na czekoladę wtedy, kiedy jest nam smutno, czujemy się gorzej, ponieważ mamy zakodowaną informacje z przeszłości, że ta przekąska dostarczy nam miłych przeżyć - wyjaśnia profesor Smith.

Profesor David Benton  z Swansea University przeprowadził ciekawy eksperyment:. Podzielił ludzi na dwie grupy: jednym puścił wesołą, pozytywną muzykę, a drugiej ciężką i dołującą. Osoby, biorące udział w doświadczeniu, dostały specjalny komputer - wystarczyło przycisnąć odpowiedni klawisz, by dostać czekoladkę. Ci, którzy słuchali "dołującej" muzyki, poprosili o słodkości niemalże trzy razy częściej, niż pozostali.

Ciasteczka czy płatki?

Kolejny eksperyment udowodnił, że sporo zależy od naszej świadomości. Tym razem grupie badanych pozwolono wybrać: na śniadanie zaproponowano muffiny lub płatki. Obydwie opcje miały podobną wartość energetyczną, zawierały zbliżoną ilość cukru. Ludzie, którzy sięgnęli po płatki, byli bardziej zadowoleni w ciągu dnia, ponieważ uważali, że wybrali zdrowszą opcję.

Omega 3 jako naturalny antydepresant

Doris Stangl z Instytutu Psychiatrii w King's College w Londynie, jest w trakcie ciekawych badań, które krok po kroku mówią coraz więcej o wpływie jedzenia na nasze życie. - Jestem przekonana, że jedzenie, po które sięgamy, ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Nie mówię, że konkretne rzeczy będą w stanie zapobiec depresji, ale taka wiedza może być pomocna. Do tej pory udało się udowodnić, że tłuszcze nienasycone, które możemy znaleźć głównie w rybach i orzechach, są w stanie zmniejszyć ryzyko depresji.

Nie tylko "co" ale i "jak" ma znaczenie

W tej chwili trudno jest jeszcze jednoznacznie stwierdzić, że to np.: węglowodany poprawiają samopoczucie. Owszem, podnoszą poziom glukozy we krwi, ale nie ma wystarczających danych, które potwierdziłyby teorię, że jest to równoważne z poprawą samopoczucia (czy wzrost poziomu serotoniny jest rzeczywiście tak wysoki).

- Jest to jakiś argument natomiast trzeba byłoby ich spożyć bardzo dużo, aby tak mocno podnieść poziom serotoniny - mówi Benton.

Okazuje się, że również sposób, w jaki jemy, ma spore znaczenie. - Coraz częściej nie wychodzimy na lunch, tylko pochłaniamy jedzenie przy komputerze - mówi Ursula Werneke, psychiatra ze Szwecji. - Nie mamy czasu na chwile relaksu i jedzenia z prawdziwą przyjemnością. To się musi zmienić. Jeśli będziemy wiedzieli co mamy nałożyć na talerz, jak się zrelaksować podczas posiłku i będziemy dbać o nasze zdrowie ogólne, to zdecydowanie zmniejszymy szansę na to, by dopadła nas depresja - mówi Werneke.

Nie wiesz, jak przy pomocy diety zgubić tłuszczyk? Zobacz!

Więcej o: