Uroda czy zdrowie?

Minęło ponad 20 lat od kiedy jedną z najsilniej działających trucizn - jad kiełbasiany - zaczęto wykorzystywać w kosmetyce do wygładzania zmarszczek. Czas przeanalizować skutki zabiegu, na który decydują się nie tylko gwiazdy ekranu.

Jad kiełbasiany znany jest już początku XIX wieku. Odkryto go, kiedy na skalę przemysłową zaczęto wytwarzać wędliny. Niemiecki lekarz Justinus Kerner, dla powstającej w psujących się przetworach mięsnych trucizny, zaproponował nazwę botulina od łacińskiego słowa "botulus", oznaczającego kiełbasę. Słowo "botoks" jest więc potoczną nazwą toksyny zwanej botuliną i jednocześnie nazwą popularnego zabiegu kosmetycznego Wygładzanie zmarszczek za pomocą botuliny (konkretnie botuliny A) stało się popularne po 2002 roku, kiedy to uzyskano oficjalną zgodę na jej stosowanie. Statystyki Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgii Estetycznej pokazują, że w 2009 roku w samych Stanach Zjednoczonych ponad 2,5 miliona Amerykanów korzystało z zabiegów tego typu.

Jak działa botoks? Podczas zabiegu podaje się w postaci zastrzyku niewielką ilość toksyny botulinowej. Z medycznego punktu widzenia powoduje ona zatrzymanie przepływu impulsów pomiędzy nerwem i mięśniem. Pół wieku temu naukowcy odkryli, że punktowe zastrzyki z tej trucizny selektywnie paraliżują mięśnie, których naprężenie może być niekorzystne, gdyż na przykład powodują zeza albo tiki. Lekiem błyskawicznie zainteresował się przemysł kosmetyczny. Botulina okazała się skuteczna również w walce ze zmarszczkami: "zatrute" mięśnie całkowicie się rozluźniają, powodując wygładzenie zmarszczek. Efekty zabiegu utrzymują się średnio od 3 do 6 miesięcy. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji pacjenta, wielkości podanej dawki i efektu, który chcemy uzyskać. Zazwyczaj przyjmuje się, że kolejny zabieg można wykonać już po czterech miesiącach od poprzedniej iniekcji botuliny. Do niedawna zapewniano potencjalnych klientów klinik kosmetycznych, że zabiegi z udziałem botoksu nie są szkodliwe dla zdrowia. Głośno mówiło się o tym, że botoks nie powoduje żadnych nieodwracalnych zmian w organizmie, bowiem po pewnym czasie toksyna się dezaktywuje, powstają nowe połączenie nerwowe i wraca przewodnictwo nerwowe pomiędzy nerwem a mięśniem.

Nauka ma głos Dziś jednak coraz częściej słyszy się o szkodliwych konsekwencjach botoksu. W badaniach opublikowanych w magazynie Journal of Biomechanics naukowcy z Uniwersytetu Calgary piszą o nowo odkrytych skutkach ubocznych stosowania botuliny. Odkryto bowiem, że botoks może być przyczyną wiotczenia mięśni i gromadzenia się tłuszczu w ich okolicy. Jest to spowodowane tym, że substancja de facto paraliżuje mięśnie, dzięki czemu skóra się wygładza. Jednak paraliż mięśnia powoduje, że przestaje on pracować, w wyniku czego jego objętość i masa maleją, a on sam pokrywa się tkanką tłuszczową.

Ze względu na stosunkowo niedługi czas korzystania w kosmetyce z tego typu rozwiązań, nie znano dotychczas wpływ botuliny na organizm człowieka w dłuższej perspektywie czasu. Prawdę mówiąc, nadal niewiele wiemy o tym, jak ludzkie ciało reaguje na zabiegi botoksu na przestrzeni dłuższego czasu. Jednak badania przeprowadzone na zwierzętach dają do myślenia. W badaniach kanadyjskich naukowców analizowano długofalowe działanie toksyny o nazwie botulinum A - potocznie zwanej botoksem. Badanie przeprowadzono na grupie 18 królików. Kanadyjscy naukowcy odkryli, że po upływie 6 miesięcy od daty zabiegu w kończynach, do których wstrzykiwano botoks, następował częściowy zanik mięśni, sięgający nawet 50% - informuje w raporcie UK's Daily Mail. Co gorsza, zanik mięśni następował w mniejszym stopniu również w miejscach, gdzie nie wstrzykiwano botoksu, co oznacza, że jego negatywne skutki mogą obejmować więcej niż tylko ostrzykiwany obszar. Z kolei badania włoskich naukowców przeprowadzone na szczurach i opublikowane w magazynie "Journal of Neuroscience" wykazują negatywny wpływ Botuliny A na cały układ nerwowy - od komórek nerwowych po mózg. Podejrzewa się, że istnieje możliwość przemieszczania się niewielkich ilości wstrzykniętej substancji wzdłuż komórek nerwowych. Do tej pory sądzono, że pozostaje ona jedynie w miejscu wprowadzenia do organizmu. Zabiegi ostrzykiwania Botuliną A są coraz częściej praktykowanym zabiegiem na całym świecie. Dziś korzystają z nich nie tylko sławne osobistości. Do tej pory uważano, że szkodliwość zabiegu jest znikoma, a efekty uboczne obserwuje się jedynie u około 3% pacjentów. Naukowcy jednak wciąż odkrywają nowe, nieznane dotąd negatywne konsekwencje takich praktyk, które nie muszą, ale mogą zagrażać amatorom młodego wyglądu, który zapewnia botoks.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.