Jurek Waldek już kilka lat temu przekroczył magiczną pięćdziesiątkę. Ma kochającą rodzinę, świetną pracę, która pozwala mu się rozwijać i nawiązywać kontakty z ciekawymi ludźmi - brzmi jak bajka? Nie do końca. Stabilna sytuacja, praca przy biurku, liczne spotkania biznesowe, na których dobrze się jadło i nierzadko piło, sprawiły, że z dnia na dzień Jurek ważył coraz więcej. Z kolei ogrom obowiązków w pracy przyczynił się do tego, że Jurek przestał się ruszać, bo twierdził, że nie ma czasu na trening. Kiedy wszedł na wagę i ku swojemu przerażeniu zauważył 132 kilogramy, postanowił coś z tym zrobić. Zapisał się na siłownię i poprosił o pomoc trenera osobistego. Wspólnie zdziałali cuda.
- Kiedy Jurek pojawił się na pierwszym treningu, nie był w stanie zrobić przysiadu czy pompki. Miał fatalną kondycję, brakowało mu siły do tego, by wykonać najprostsze ćwiczenia - opowiada Tony Azadian, trener osobisty Jurka. Zaczęli od początku. Postawili na kardio i intensywny trening funkcjonalny, żeby poprawić kondycję i zrzucić zbędne kilogramy, które uniemożliwiały Jurkowi swobodne ruchy czy wykonywanie bardziej skomplikowanych ćwiczeń siłowych.
- Kiedy jakieś dwa i pół roku temu zaczynałem trenować z Tonym, nie byłem w stanie wejść po schodach. Zaraz łapała mnie zadyszka, byłem cały spocony. Kiedy w grę wchodziło ostatnie piętro, musiałem się zatrzymać po drodze i odpocząć. Dzisiaj czuję się tak, jakby mi zabrali jakieś 30 lat! - mówi radosny Jurek. - Wyglądam i czuję się o wiele młodziej. Jestem szczęśliwy, mam energię do życia i nie męczę się różnymi codziennymi czynnościami - dodaje.
Kiedy Jurek podjął decyzję, że trzeba coś ze sobą zrobić, od razu zdecydował się na regularne treningi 5 razy w tygodniu i nie odpuszczał.
- Wiadomo, program ułożyłem tak, żeby było intensywnie, ale też zróżnicowanie. W momencie, kiedy od dłuższego czasu ktoś nie ćwiczy, trzeba podejść do treningu z głową i zaplanować wszystko w taki sposób, by były efekty, ale też czas na regenerację - mówi Tony Azadian. - Nie ma jednego cudownego planu, który działa na wszystkich. W sporcie udzielam się od ponad 25 lat (Tony Azadian jest Mistrzem Świata karate, pochodzi z bardzo sportowej rodziny), a instruktorem fitness i trenerem osobistym jestem od 15 lat. - Przez te wszystkie lata próbowałem różnych metod treningowych, obserwowałem, jak zmienia się sylwetka moich klientów, co działa szybciej, co przynosi lepsze rezultaty. Wykorzystuję elementy treningu kardio, siłowego, crossfitu, boksu, kick-boxingu, ale szczegółów nie zdradzę - śmieje się.
- Mój program ćwiczeń dopasowany jest do indywidualnych potrzeb i budowy ciała. Pozwala na osiągnięcie bardzo dobrych rezultatów w szybkim czasie - dodaje.
Patrzysz na zdjęcia i myślisz: facet musiał być na naprawdę rygorystycznej diecie, żeby zmienić swoje ciało w tak szybkim czasie. W końcu dwa i pół roku temu ważył 132 kilogramy. Dziś zaledwie 87,5 kg.
- Największe zmiany pojawiły się podczas pierwszych miesięcy treningu. Jurek nie był przyzwyczajony do aktywności fizycznej, więc od razu zaczął chudnąć. Myślę, że nawet, gdybyśmy nie zmienili jego sposobu odżywiania, to i tak straciłby sporo kilogramów - wyjaśnia trener. Jednak bez zmian w menu się nie obeszło. Nie były one jednak aż tak rygorystycznie. Jurek z uśmiechem na twarzy mówi:
- Jest tylko kilka rzeczy, które zmieniłem: nie najadam się na noc. Ostatni posiłek jem o 18.00, czasem, kiedy wieczorem jestem głodny, pozwalam sobie na coś lekkiego. Do tej pory niestety w ciągu dnia nie było czasu na posiłki i wieczorem byłem tak głodny, że mógłbym pożreć konia z kopytami. Ograniczyłem słodycze, białe pieczywo, ryż, jem jak najmniej przetworzonego jedzenia i piję mniej piwa - śmieje się. - Ale nie chodzę głodny ani nie żyję na liściu sałaty i jogurcie.
- Przez pierwsze 4 miesiące schudłem 30 kilogramów. Mogłoby się wydawać, że to za dużo, ale tak by było, gdybym zrobił to na skutek rygorystycznej diety. Mój organizm w ten sposób zareagował na intensywne treningi pięć razy w tygodniu. Ta godzina wycisku z samego rana daje mi energię na cały dzień - mówi Jurek.
Życie Jurka w przeciągu ostatnich trzech lat zmieniło się nie do poznania.
- Tu nie chodzi tylko o wygląd, choć przyznaję, że to dla mnie ogromna motywacja. Cieszę się tym, że mam dobrą kondycję, mogę prowadzić aktywny tryb życia, brać udział w różnego rodzaju wypadach czy weekendowych wyjazdach bez obaw, że nie dam sobie rady - mówi Jurek.
I nie tylko on zauważył korzystny wpływ treningów.
- Trenujemy razem od ponad dwóch lat, więc zdążyłem poznać całą rodzinę Jurka. Kiedyś jego żona przyszła do mnie i powiedziała: "Dziękuję Ci bardzo. Mam nowego męża!". Cieszę się, że pomagam nie tylko moim klientom ale i ich rodzinom - śmieje się Tony.
Autor: Anna Szczypczyńska