Sportowe (i tanie!) wakacje nie tylko dla wysportowanych. Wybierz się na spływ kajakowy

Te wakacje dla wielu osób mogą się zdecydowanie różnić od poprzednich. Strach przed zagranicznymi wyjazdami, obniżone pensje, a nawet utrata pracy nie sprzyjają planowaniu urlopów. Jeśli macie ograniczone fundusze i możliwości, to warto wybrać się na... spływ kajakowy!

Kilka lat temu urlop spędzałam głównie pod palmami. Liczyła się niewysoka cena, wyżywienie all inclusive oraz gwarancja ładnej pogody. W pewnym momencie miałam tego dość i całkowicie znudziło mnie dwutygodniowe wylegiwanie się na leżaku. Ileż można? Moja sportowa natura już wtedy zaczęła się ujawniać, a podejście do idealnego urlopu zmieniło się o 180 stopni. Szybko okazało się również, że w Polsce można spędzić znacznie lepszy urlop i to niskim kosztem, a do tego zapewniając sobie niezapomniane przeżycia. Na to wszystko można liczyć, wybierając się na spływ kajakowy.

Za mną już dwa spływy - najpierw całą grupą wybraliśmy się na Wdę, a w kolejnym roku na Brdę. Każdy ze spływów trwał sześć dni i każdy mogę zaliczyć do najbardziej udanych urlopów w moim życiu.

Nie tylko dla wysportowanych

Jeśli obawiacie się, że sportowe wakacje tego typu nie są dla was, to muszę podkreślić jedną rzecz - wybierając się na spływ kajakowy, nie trzeba być urodzonym sportowcem. Owszem trochę siły w rękach trzeba mieć, ale akurat przyznam szczerze, że ja jestem jej całkiem pozbawiona, a jednak dałam radę wiosłować przez sześć dni bez przerwy. Każdego dnia pokonywaliśmy rzeką od 20 do 30 kilometrów i nie narzekałam na wielkie zakwasy (pewnie byłoby znacznie gorzej, gdybym płynęła kajakiem jednoosobowym). Prąd rzeki w dużej mierze pomaga pokonywać dystans. Właściwie największa walka z wodą zaczyna się na jeziorach. Płynąc jednak tylko rzekami, momentami można się nawet oddać błogiemu relaksowi.

spływ kajakowyspływ kajakowy Kinga Molenda

Jakie są koszty organizacji spływu kajakowego?

To właśnie ogromny plus tego typu urlopu, bo koszty są niewielkie! Za wypożyczenie kajaku dwuosobowego płacimy około 42 złote za dzień (w zależności od firmy), czyli wybierając się np. na sześciodniowy spływ, kajak dla dwóch osób kosztuje nas 252 złote. I właściwie to tyle z pewnych opłat. Resztę należy przeznaczyć na opłaty pól namiotowych (lub ich brak, jeśli śpi się "na dziko" na polanie (lub plaży) przy rzece). Przygotowując się do spływu kajakowego, trzeba także liczyć się z zakupem namiotu (jeśli się go nie posiada), ale to również nie są wysokie koszty. W popularnych sklepach sportowych za dwuosobowy namiot można zapłacić już około 130 złotych. Istnieją również i takie za 60 złotych. Warto także kupić turystyczną kuchenkę gazową (ceny od ok. 60 do 140 złotych), karimatę (od 10 do 50 złotych), śpiwór (od 50 do 160 złotych), a także zaopatrzyć się w suchy prowiant na kilka dni (można również uzupełniać zapasy jedzenia w sklepach na bieżąco w czasie postojów). Z mojej strony mogę również polecić zakup worka wodoszczelnego, w który bez problemu można zapakować ubrania oraz kosmetyki potrzebne na cały tydzień (od 40 do 300 złotych). Zakładając więc, że potrzebnego ekwipunku jeszcze nie mamy, to wybierając się na pierwszy spływ, należy przygotować około 1000 złotych na dwie osoby (stawiając na rzeczy nowe, a nie np. używane) na tydzień urlopu. Nie da się ukryć, że nie jest to majątek, a dodatkowo większość rzeczy zostanie z nami na lata i wykorzystamy je jeszcze wiele razy, przy okazji poszerzając sobie możliwości spędzenia kolejnych urlopów w różnych miejscach. W końcu z namiotem, śpiworami, karimatami i kuchenką gazową można podróżować po całej Polsce, nie tylko wybierając się na kolejne spływy kajakowe.

spływ kajakowyspływ kajakowy Kinga Molenda

Jak zorganizować spływ kajakowy?

Gdy już podejmiemy decyzję o wyjeździe na spływ kajakowy, warto zająć się jego organizacją i wcześniej sprawdzić "trasy", a także wyznaczyć miejsca na noclegi. Naprawdę, zróbcie to przed wyjazdem, bo potem w czasie spływania, można wyprowadzić się "w pole" i to dosłownie. A wtedy zamiast na przystosowanym polu namiotowym z prawdziwego zdarzenia, trzeba nocować na dzikim i zarośniętym, co oczywiście również ma swoje plusy. Co istotne, wiele firm, oferujących wypożyczenie kajaków, przy okazji oferuje plany spływów. Wyznacza miejsce startu, radzi, ile kilometrów przypłynąć każdego dnia i gdzie nocować. Warto skorzystać z takich gotowych materiałów, zwłaszcza jeśli organizuje się spływ po raz pierwszy. Niektórzy także biorą udział w organizowanych przez firmę spływach, które oferują przy okazji przewodnika. Ja nigdy nie korzystałam z takiej opcji, ale dla osób, które obawiają się organizacji na własną rękę, z pewnością może to być dobre rozwiązanie. Zwłaszcza na początek przygody z kajakami.

spływ kajakowyspływ kajakowy Kinga Molenda

Co jeść na spływach kajakowych?

Wspomniałam wyżej, że warto zaopatrzyć się w suchy prowiant na spływ kajakowy i być może zastanawiacie się, co to dokładnie oznacza. Przede wszystkim musicie wiedzieć, że każdy kajak ma bagażnik, do którego spokojnie mieści się wielka torba (np. z IKEI), do której spokojnie wejdzie turystyczna kuchenka gazowa i jedzenie. Na pewno warto mieć ze sobą chleb, konserwy warzywne, mięsne czy rybne (zawsze czytajcie skład przed zakupem!). Doskonale sprawdzają się także potrawy liofilizowane, czyli takie, które przeszły przez proces odwadniania poprzez ich zamrożenie. W skrócie chodzi o to, że w specjalnych warunkach następuje szybkie i kontrolowane wymrażanie wody z pożywienia. Dzięki temu jedzenie zachowuje kształt, barwę, witaminy i wszystkie wartości odżywcze. Można je przechowywać przez długi czas i szybko przygotować do spożycia. Oczywiście w tym przypadku również należy wybierać potrawy o odpowiednim składzie.

Co mi dają spływy kajakowe?

Oprócz tego, że pozwalają zaoszczędzić pieniądze i gwarantują niezapomniane wspomnienia, to spływy kajakowe dają także ogromną wolność, pozwalają odciąć się od problemów i cywilizacji. Nic tak nie uczy obecności w "tu i teraz", jak życie w podróży oraz na łonie natury. To jednak wciąż nie wszystko, bo dla mnie to także wyjście ze strefy komfortu, nauka nowych rzeczy (również o sobie samej). Dowiedziałam się np. że nigdy się nie poddaję, a także potrafię przełamać swoje lęki (mam arachnofobię oraz lęk przed wodą). To także ogromna lekcja pokory, cierpliwości, wyrzeczeń oraz doceniania małych rzeczy. Co również ważne, nigdzie tak nie odpoczywam jak podczas tego typu wakacji. Dwutygodniowe leżenie na plaży zdecydowanie bardziej męczy niż taka codzienna porcja fizycznego wysiłku. Niewiele też daje takie poczucie szczęścia, gdy po strasznej burzy na jeziorze, wysiadasz cały i zdrowy na brzeg.

spływy kajakowespływy kajakowe Kinga Molenda

Więcej o:
Copyright © Agora SA