Britney Spears udostępniła szokujący i jednocześnie wspaniały filmik. Co na to fani?

Filmik pokazuje w jak świetnej formie fizycznej jest gwiazda muzyki pop. Czy jednak idzie to w parze ze zdrowiem psychicznym? Fani wiazdy nie mogą jeszcze odetchnąć z ulgą.

Britney Spears na swoim koncie na Instagramie opublikowała filmik, na którym prezentuje swoje umiejętnosci akrobatyczne m.in.: chodzenie na rękach i skomplikowane figury. Filmik ma być dowodem, że gwiazda w końcu czuje się dobrze i jest w doskonałej formie. Zarówno tej fizycznej, jak i psychicznej.

Na poczatku roku Britney Spears trafiła do szpitala psychiatrycznego, z niepotwierdzonych przez gwiazdę informacji wynika, że powodem jej hospitalizacji była silna depresja maniakalna. Choć piosenkarka sugerowała, że chodzi o załamanie nerwowe z powodu choroby ojca, opinia publiczna nie do końca uwierzyła w tę wersję. Nie wiadomo nawet na pewno, czy do szpitala zgłosiła się sama, czy została do tego zmuszona przez swojego ojca, który ponad 10 lat temu ubezwłasnowolnił ją i do dzis sprawuje nad nią opiekę. Była gwiazda znanego zespołu Spice Girls, po około trzech miesiącach pobytu w szitalu, niedawno dostała krótką przepustkę, aby spędzić święta wielkanocne w gronie rodziny i najbliższych. W czasie tej przepustki paparazzim udało się zrobić Britney kilka zdjęć, na których niestety nie prezentuje się najlepiej, co może świadczyć o wciąż nienajlepszej kondycji psychicznej gwiazdy.

Na koncie na Instagramie Britney Spears pojawił się filmik, który dowodzi, że piosenkarka jest w dokonałej formie, przynajmniej fizycznej. Na filmiku w samym bikini chodzi na rękach i przyjmuje skomplikowane, bardzo wymagające figury. Nie dla wszystkich fanów gwiazdy jest to wystarczający dowód na to, że ich idolka doszła do siebie. W sieci pojawiają się komentarze sugerujące, że filmik powstał wcześniej, a jedynie został teraz udostępniony i to niekoniecznie przez samą gwiazdę. 

Niezależnie od tego trzymamy kciuki za Britney i mamy nadzieję, że szybko odzyska równowagę psychiczną i na dobre wróci do domu.

 
Więcej o: