Ewa Chodakowska rezygnuje z części obowiązków. "Należy się Wam małe sprostowanie"

Ewa Chodakowska już jakiś czas temu zapowiedziała, że chce odpocząć, a rok będzie dzielić na 6 miesięcy w Polsce i 6 miesięcy w Grecji. Fani się zaniepokoili, że ich idolka i mentorka zawiesza swoją działalność i karierę. Ewa Chodakowska postanowiła to wyjaśnić.

Ewa Chodakowska od dobrych kilkunastu lat jest w Polsce uważana za "trenerkę wszystkich Polek". Nie bez powodu uzyskała ona to miano. Gwiazda dla swoich fanów tylko w social mediach robi naprawdę dużo. Raz w tygodniu wrzuca przykładowy jadłospis, który jej fanki od lat uwielbiają. W dodatku pokazuje przykładowe ćwiczenia, a także całe plany treningowe. To jednak nie koniec, Ewa dla wielu stała się guru, który motywuje, wspiera i pomaga osiągnąć wymarzony cel. 

Prawdopodobnie to właśnie dlatego, część jej najbardziej zagorzałych fanów zaczęła się martwić słowami, że trenerka chce trochę zwolnić i wyluzować. Po setkach komentarzy Ewa Chodakowska w końcu postanowiła zabrać głos w tej sprawie i wyjaśnić, jak jej działalność będzie teraz wyglądać. 

ZOBACZ TEŻ: Jak Ewa Chodakowska spędzi majówkę? "W planach był Mykonos, ale..."

Ewa Chodakowska rezygnuje z części obowiązków

Chodakowska obiecuje swoim fanom, że fakt, że zwalnia tempo, wcale nie oznacza, że rezygnuje ze swoich obserwatorów. Ewa uważa, że wręcz przeciwnie, bo w końcu będzie miała dla nich więcej czasu, żeby odpisywać na komentarze, na transmisje live, czy inne aktywności. Gwiazda deklaruje jednak, że po dekadzie ciężkiej pracy, chce mieć więcej czasu dla siebie. Zobaczcie, co napisała w "oświadczeniu" na Instagramie. 

- Babeczki Kochane. Czytam komentarze pełne łez pod ostatnim postem. Należy się Wam małe sprostowanie, bo aż mam wyrzuty sumienia. Ja się nie żegnam z Wami. Owszem zrezygnowałam z takiej intensywności pracy jak dotychczas, ale nie odcinam się na amen. Plan jest taki: z 12 tygodni metamorfoz rocznie zrobię max 4, obiecuje, że będzie więcej miejsc na każdy z wyjazdów. Z 40 dni warsztatowych rocznie zrobię max 10,  postaram się, aby te spotkania były masowe - bez limitów w liczbie uczestników jak dotychczas. Nie podejmuję się już tworzenia żadnych nowych brandów. Zamknęliśmy z Lefterisem magiczną 10 - pora skupić się na kontynuacji i powiększaniu linii produktów: kosmetyków, przekąsek, stroi kąpielowych, cateringu w całej Europie, nowych programów treningowych, książek. Brzmi kosmicznie, ale to wszystko już „leci z górki”. Obiecaliśmy sobie z mężem nie wpadać na nowe pomysły. Robię sobie prezent w postaci czterech miesięcy w roku tylko dla siebie. To mniej więcej tyle ile ma każdy normalny człowiek, biorąc pod uwagę wolne soboty i niedziele, i pewnie święta, których ja dotychczas nie miałam. Stąd ta ekscytacja. I uwaga! Miesiące „tylko dla siebie” nie oznaczają rezygnacji z prowadzenia moich profili społecznościowych. Ba!  W tym przypadku mniej, znaczy więcej, bo to znaczy, że będę miała więcej czasu tak dla siebie, jak i dla rodziny, znajomych i dla Ciebie tutaj (przyp. red. na Instagramie). Nie rezygnuje z naszej relacji, na którą pracowałam całą dekadę!! Nie ma opcji. Nie oddaje moich profili w obce ręce, nie wchodzą tu w grę żadne agencje, żadne osoby trzecie, etc!
Będzie więcej lajfów, więcej treningów i więcej wyzwań.  Bo ja tutaj z Tobą odpoczywam. Tak było od samego początku. Pora wrócić do korzeni. Głowa do góry. - pisze Ewa. 

 
Więcej o: