Roma Gąsiorowska: "Nie chciałabym być trenerką fitness". O przygotowaniach do filmu "Całe szczęście"

Roma Gąsiorowska, główna bohaterka filmu "Całe szczęście", wciela się w Martę, popularną trenerkę fitness. Czy na co dzień dba o formę tak samo jak w filmie? A może figura to dla niej sprawa drugorzędna?
Zobacz wideo

Agnieszka Matracka, myfitness.pl: W dzieciństwie były dwa typy dzieciaków - te, które od rana do wieczora bawiły się w berka i te, które wolały przenosić się w świat bajek. Do której grupy ty się zaliczałaś?

Roma Gąsiorowska: A to ciekawe… Byłam typem dziecka, które miało bardzo rozbudowany świat własnej wyobraźni i tam się czułam najlepiej i najbezpieczniej. Byłam bardzo grzeczna i rozsądna i chętnie się uczyłam. Miałam świadectwa z paskiem i żadnych problemów w szkole, ale jednocześnie bardzo kochałam wchodzić na drzewa i tam siedzieć z książką. Skakałam też w gumę, grałam w piłkę, świrowałam na trzepaku czy przeskakiwałam przez płoty. Byłam bardzo sportowym dzieckiem. W podstawówce grałam w siatkówkę i koszykówkę, pływałam na kajakach i tańczyłam. W  liceum z kolei był teatr plastyczny i joga. Później na studiach joga ze mną została, ale doszło jeszcze bieganie, tai-chi, capoeira, jazda konna i pływanie.

Innymi słowy, uprawiałaś w swoim życiu sporo sportów. A czy zanim dostałaś rolę w filmie "Całe szczęście", byłaś kiedykolwiek na zajęciach fitness z trenerką i grupą innych uczestników?

- Nigdy nie byłam na takich zajęciach. Nawet podczas ćwiczeń do tej roli nie było mnie na sali fitness. W trakcie przygotowywań do filmu jedyne moje doświadczenie z trenerem to jeden na jeden lub płyty DVD. Szczerze mówiąc, taka forma ćwiczeń najbardziej mi odpowiada. Nie lubię siłowni, nie podoba mi się taka forma krajobrazu. Zdecydowanie wolę jazdę na rowerze czy bieganie na świeżym powietrzu niż w zamkniętej sali z innymi osobami dookoła.

Przygotowanie fizycznie do roli to jedno, bo trener rzeczywiście musi być silny fizycznie, ale istotną kwestią jest również nastawienie i siła wewnętrzna. Czy ty musiałaś się tego nauczyć do roli, czy może z łatwością się w tym odnalazłaś?

- Mój zawód wymaga ode mnie tego, żebym miała lepszą niż przeciętną kondycję fizyczną i psychiczną. Moja praca to nieustające pokonywanie siebie i sprawdzanie w ekstremalnych okolicznościach. Można powiedzieć, że zawód aktora jest porównywany do zawodu górnika, jeśli chodzi o eksploatację psychofizyczną. Przy mojej kondycji i determinacji, ale też ambicji i pokorze, którą mam na co dzień, niejeden trener fitness wymiękał (śmiech).

Teraz każdy chce być fit, co myślisz o tej modzie?

- To jest super, pod warunkiem, że oprócz kultu ciała, idzie za tym filozofia życia i dbanie o siebie.

Gdyby Roma Gąsiorowska nie była aktorką, to czy chciałaby być trenerką fitness?

- Nie chciałabym być trenerką fitness. Zupełnie mnie to nie kręci. Roma Gąsiorowska nie jest tylko aktorką. Ja od wielu lat robię jeszcze wiele innych rzeczy. Przede wszystkim prowadzę własne firmy, jestem aktorką teatralną, filmową, telewizyjną, projektantką mody, coachem, reżyserem, producentem, managerem kultury, założycielką szkoły aktorskiej AktoRstudio, wykładowcą Gdyńskiej Szkoły Filmowej, pomysłodawczynią i dyrektorem artystycznym W-arte! Open Art Space. Myślę, że to sporo.

W filmie często motywujesz innych do ćwiczeń. A kto tobie dostarcza najwięcej motywacji na co dzień? Niekoniecznie sportowej.

- Ja sama jestem dla siebie największym motywatorem. Mam silną wolę, nie oglądam się na innych. Oczywiście jestem otwarta na uwagi, krytykę, rady. Lubię słuchać mądrych osób i mam swoich mistrzów. Ale to ja muszę sama siebie przekonać, że to, co mam zrobić, jest dla mnie dobre. Bardzo dbam o to, żeby być w zgodzie ze sobą i jestem mocno skupiona na rozwoju osobistym.

W jednym z postów na Instagramie piszesz również o "Slow Fast Life". Co to takiego?

- Wszystko wzięło się z filozofii, którą wyznaję, tworzę i którą nazwałam Slow Fast Life. To poszukiwanie sposobu na spełnione, szczęśliwe życie w świecie, który jest wymagający, chaotyczny, szybki i dający wiele możliwości - jeśli tylko się wie, jak z nich korzystać. Ciężko w tym wszystkim zachować spokój, harmonię i realizować siebie na wielu polach, umiejętnie ustawiając sobie priorytety. Postawiłam sobie za cel pogłębiać tę wiedzę i praktykę i tak właśnie żyję od wielu lat.

W filmie niemalże jak lwica walczyłaś o miłość i rodzinę. Widać tu sportowe zacięcie. Czy na co dzień też wykorzystujesz tę cechę?

- Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Rzeczywiście jestem typem lwicy jako matka, dlatego odpowiem: zdecydowanie tak. 

Rok się dopiero zaczął, a ty już pokazałaś się nam w roli, w której jeszcze nie mieliśmy okazji cię oglądać. Czym jeszcze zaskoczysz nas w najbliższym czasie?

- Kolejna premiera to film: "Ciemno prawie noc" Borysa Lankosza. Jestem tam nie do poznania. Oszpecona i zaniedbana, kompletne przeciwieństwo Marty Potockiej z "Całego Szczęścia:". Przygotowuje się do dwóch projektów filmowych, o których nie mogę jeszcze mówić.

Rozszerzam również swoją działalność biznesową o kolejne etapy i projekty. Napisałam książkę "Całe szczęście jestem kobietą”, do współtworzenia której zaprosiłam Sylwię Stano. Sylwia to krytyczka literacka, promotorka czytelnictwa i doktor kulturoznawstwa.

Projekt "Całe szczęście jestem kobietą" współtworzony z wydawnictwem Agora przez W-arte! ma być początkiem dyskusji i swoistego ruchu społecznego. Chcemy w jakimś stopniu na nowo zdefiniować role kobiety i mężczyzny w społeczeństwie. Chcemy dać kobietom i mężczyznom odpowiednie narzędzia do komunikacji, namówić do rozwoju osobistego w świadomy sposób.

Zdradzisz, kim są bohaterki książki?

- Zaprosiłyśmy kobiety, które w świadomy sposób rozwijają się na różnych polach. Które osiągnęły bardzo dużo zarówno na drodze zawodowej, jak i prywatnej, pomimo natłoku obowiązków i innych trudności. W dużej mierze zawdzięczają ten sukces sobie i własnej pracy.

Każda z nich prywatnie i zawodowo żyje zupełnie w inny sposób, dla każdej czym innym jest samorozwój, kobiecość, partnerstwo, związek, macierzyństwo. Każda z tych kobiet jest dla innych wzorem - ma w sobie niezwykłą siłę i na wielu polach wciąż poszukuje. Zapraszając je wszystkie, świadomie chciałyśmy zestawić różne postawy, różne sposoby realizowania siebie i różne życia, po to, żeby czytelnik czy czytelniczka odnaleźli tu jak najwięcej bodźców i inspiracji do poszukiwania własnej drogi, która będzie prawdziwa i przede wszystkim oparta na rozwoju osobistym. Zarówno my, autorki, jak i bohaterki dzielimy się naszymi doświadczeniami, obserwacjami, przemyśleniami - tym, co naszym zdaniem nam pomogło w realizacji planów i marzeń, i tym, co pomaga nam w utrzymaniu dobrej kondycji ciała, umysłu i ducha na co dzień. Nasze bohaterki opowiadają, jakie konkretne narzędzia powodują, że są tym, kim są i idą naprzód, nie oglądając się na opinie innych, a z każdej poniesionej porażki wyciągają naukę.

***

Gazeta.pl i Next film zapraszają na film!

Całe Szczęście (Next Film) - premiera 8 marcaCałe Szczęście (Next Film) - premiera 8 marca Fot. materiały prasowe

"Całe szczęście" to pełna uroku i wakacyjnej energii historia o miłości, która rodzi się w nieprzewidzianych okolicznościach. W spokojne i uporządkowane życie Roberta, muzyka z orkiestry symfonicznej (Piotr Adamczyk), który samotnie wychowuje dziesięcioletniego synka Filipa (Maks Balcerowski), niespodziewanie wbiega pełna energii i uroku popularna gwiazda fitness Marta (Roma Gąsiorowska). Dwa różne charaktery, spojrzenia na miłość i życie. Jej świat to wielkie miasto, egzotyczne podróże i sport. Marta ma swoje programy telewizyjne, wydaje książki kulinarne, a jej twarz gości na okładkach najpopularniejszych magazynów. Robert to chodzące zaprzeczenie "sportowego trybu życia". Jego świat to spokojna przystań, rodzicielskie wyzwania, kosz pełen prania, klasówki z matematyki syna – wszystko to działa, dopóki w jego życiu nie pojawia się Marta…

Przebojowa gwiazda i onieśmielony jej urokiem mężczyzna. Dlaczego los ich połączył? Czy uda im się wspólnie odnaleźć "Całe szczęście"?

Więcej informacji o filmie>>

Zwiastun I

Zwiastun II

Rezerwacja biletów w kinach Helios>>

 
Więcej o:
Komentarze (7)
Roma Gąsiorowska: Można powiedzieć, że zawód aktora jest porównywany do zawodu górnika
Zaloguj się
  • krosno_plete

    Oceniono 2 razy 2

    Artykuł sponsorowany. Następna głupia komedyjka w tym roku..........
    Albo tańczą albo gotują a w kinie kolejny gniot z Adamczykiem bądź Karolakiem.
    Boże dzięki Ci za internet !!!

  • kozomuflon

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo panią Romę lubiłam, dopóki nie zaczęła gdzieś ewidentnie odlatywać w swoich wypowiedziach.

  • brytnej

    0

    Czy aktorzy też przyjeżdżają do Warszawy i rzucają kamieniami, kulami z łożysk i butelkami?

  • xyphaxer

    Oceniono 2 razy 0

    Buahahahaha, porownanie zawodu aktora do gornika nie swiadczy dobrze o stanie umyslu tej pani

  • julitta.kis

    Oceniono 2 razy 0

    Magisterium z udawania i wygłupy przed publiką, rzeczywiście ciężka i odpowiedzialna praca. Świat zmierza ku zagładzie.

  • e-menda77

    0

    Projektantka mody? Bardzo to dziwne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX