Najpiękniejsza kulturystka w Polsce! Mistrzyni Świata opowiedziała nam swoją historię

Kasia Dziurska podzieliła się z nami swoją niezwykłą historią: 'Pierwszy start był ciosem, nie weszłam nawet do finału. Dziś posiadam tytuł Mistrzyni Świata...' Jak udało jej się zajść aż tak daleko?

Kasiu powiedz mi, jak się zaczęła Twoja przygoda ze sportem?

Tak naprawdę sportem interesowałam się odkąd pamiętam. Od 6 roku życia zajmowałam się tańcem. Później trafiłam do zespołu Cheerleaders Gdynia. Nauczyłam się tam wiele... Przede wszystkim dyscypliny, ciężkich treningów, pracy w grupie. Osiągnęłyśmy spory sukces, bo jako pierwsze w Europie pojawiłyśmy się na parkiecie NBA na zaproszenie Marcina Gortata.

Kasia DziurskaKasia Dziurska Daniel Koper

A jak się zaczęła Twoja przygoda z kulturystyką?

W pewnym momencie już te lata na parkiecie tanecznym, te lata spędzone w grupie sprawiły, że zaczęłam marzyć o tym, żeby spróbować czegoś innego. Oczywiście dawało mi to mnóstwo satysfakcji, osiągnęłam już jakiś poziom zaawansowania, ale że jestem osobą która lubi wyzwania, która lubi jak coś się dzieje, to postanowiłam, że muszę znaleźć jakaś inną drogę. 

Jak wyglądał Twój pierwszy start w zawodach? Stresowałaś się?

Pierwszy start był dla mnie poniekąd ciosem... Może nie ciosem, ale nie udało mi się dojść do finału. Mimo, że trzymałam się wówczas planu - we wszystkie święta, nie święta trzymałam dietę na 100 proc. Założyłam sobie, że dam radę, że udowodnię sobie, że potrafię, że wystąpię. 

I jak to potoczyło się dalej? Nie załamałaś się po przegranej?

Nie, pierwszy start miałam w 2015 roku, a teraz jestem Mistrzynią Świata, V-ce Mistrzynią Świata oraz Mistrzynią Europy w różnych federacjach. Wiem, że moi rodzice są ze mnie bardzo dumni, ja w zasadzie też. 

Mistrzyni ŚwiataMistrzyni Świata Kasia Dziurska

A jak rozpoczęłaś prowadzenie kanałów SM - Facebook, Instagram? Jesteś teraz Instagramową gwiazdą ;)

Założyłam sobie konto tak dla fun'u, żeby pokazać, jak żyję, jak się zmieniam i żeby przede wszystkim zmotywować siebie do działania. Tak, żeby widziała po zdjęciach swój progres Dostaje mnóstwo wiadomości codziennie o tym, że ktoś jest ze mną od samego początku odkąd zaczynałam prowadzić swoje konta. 

Kasiu, a skąd czerpiesz taka siłę i motywację na to wszystko? 

Chciałabym powiedzieć, że nie jestem taka hardcorowa. Też mam chwile słabości i gorsze dni, w których mam ochotę uciec. Bez telefonu, bez komputera, po prostu odłączyć się od tego wszystkiego... Ale tak naprawdę zazwyczaj to jest tylko jeden dzień, maksymalnie dwa, bo tak naprawdę ja to kocham. Po takich dniach szybko wracam do swojego rytmu i to jest dla mnie najważniejsze. Spełniam się w tym, jak widać po mnie - jestem szczęśliwa, uśmiechnięta. Chcę dalej to robić i mam nadzieję, że zarażę również Was tym wszystkim.

Trzymam za Was mocno kciuki!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.