Metamorfoza Pauliny. "Słodycze w mojej diecie były na porządku dziennym. Dziś jestem szczęśliwa ze swoim ciałem i samą sobą"

Ćwiczysz, jesteś na diecie, ale na efekty trzeba chwilę poczekać. Czy zdarza ci się wtedy stracić motywację? Zobacz metamorfozę trenerki Pauliny Kuczyńskiej, która pozwoli ci na nową uwierzyć we własne siły. One mogły, ja też dam radę - niech nasze motto towarzyszy ci każdego dnia!

Paulina Kuczyńska to trenerka personalna i autorka bloga Llealicious. Od wielu lat pasjonuje się sportem, zdrowym trybem życia, a także szeroko pojętym coachingiem, czyli motywacją i pomocą w realizacji swoich celów i marzeń. Wierzy, że wszystko siedzi w głowie, a rzeczy niemożliwe nie istnieją. Pokazuje, że zdrowy tryb życia prowadzi nie tylko do osiągnięcia pięknej figury, ale też do uzyskania pewności siebie, energii do działania i komfortu psychicznego. Specjalnie dla was przedstawiamy metamorfozę Pauliny.

Poznaj historię Pauliny:

"Długo zbierałam się za napisanie swojej historii... Nie jest łatwo pisać o tym, co było pełne błędów i porażek. Nadszedł czas, aby podzielić się z wami tym, że wiele razy upadłam i na nowo się podniosłam, żeby być w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj.

ZOBACZ: 7 przepisów na słodycze, które odchudzą brzuch

Zapewne zastanawiacie się, po co w ogóle rozpoczęłam metamorfozę. Faktycznie, nigdy nie miałam większych problemów z wagą, ale moje ciało nie było odzwierciedleniem zdrowego trybu życia. Nie chcę pisać o przemianie wizualnej, bo wygląd to kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje. Nie to chce wam przekazać swoją historią.

Jestem tylko człowiekiem i jak każdemu zdarza mi się popełniać błędy. Jeszcze kilka lat temu słodycze w mojej diecie były na porządku dziennym (i nie mówię tu o jednym batoniku tygodniowo). Nie będę również zarzekać się, że nigdy nie jadałam fast foodów. Najgorsza jednak z tego wszystkiego była seria różnych eksperymentów i diet typu cud, którymi nieudolnie próbowałam osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Tymczasem niszczyłam swoje zdrowie, wpędzając się w anemię. Dziś już wiem, że nie tędy droga. Uważam jednak, że każdy człowiek musi przejść taką przemianę, aby zobaczyć, która ścieżka jest dla niego najbardziej odpowiednia.

SPRAWDŹ: dieta TLC to sposób na zdrowy styl życia

Obecnie na pierwszym miejscu stawiam zdrowie, bo dzięki temu mam siłę i energię do realizacji wszystkich swoich celów i marzeń. Jeszcze raz podkreślę, że wygląd to kwestia gustu. Nie chodzi o to, żeby podobać się wszystkim. Ważne, aby czuć się dobrze sama ze sobą.

Największa przemiana zatem zaszła we mnie pod względem charakteru i podejścia do świata. Chcę żebyście wiedziały, że walka o lepszą wersję siebie wymagała ode mnie ciężkiej i regularnej pracy.

Jeszcze kilka lat temu nie byłam pewna siebie, nie lubiłam wyróżniać się z tłumu, miałam mnóstwo kompleksów. Po co to piszę? Dlaczego przyznaję się do swoich słabości z przeszłości? Chcę pokazać, że wszyscy mamy za sobą jakąś historię, której na pierwszy rzut oka nie widać. Chcę pokazać, że jeśli bardzo chcecie coś zmienić, to nie ważne ile razy upadniecie, ale ile razy się podniesiecie i ruszycie dalej. W całym tym zagubieniu wiedziałam tylko jedno: nie mogę siedzieć bezczynnie w miejscu i czekać na cud, bo cuda same się nie zdarzają.

POZNAJ: 7 błędów w treningu na mięśnie brzucha

Dziś jestem dumna z tego kim jestem i jak żyję, z tego że mogę inspirować innych do zmiany, a w zamian pokazujecie mi, że warto. Dziś jestem pewna siebie, wiem czego chcę i jak to osiągnąć. Jestem szczęśliwa ze swoim ciałem i samą sobą, po prostu lubię siebie. Nie przejmuję się drobnostkami i przeciwnościami losu, ale skupiam się na rzeczach najważniejszych dla własnego rozwoju. Dużo się uśmiecham i chcę zarażać innych pozytywną energią. Dziś jestem trenerem personalnym, spełniam się w swojej pracy pomagając dziewczynom takim jak ja kiedyś. Wiem co jest dobre, a czego zdecydowanie należy unikać, jak skutecznie dążyć do celu.

Nie oznacza to jednak, że mogę spocząć na laurach, życie da mi jeszcze mnóstwo lekcji i wyzwań, którym będę musiała sprostać, ale najważniejszą lekcję już odrobiłam: nauczyłam się walczyć o własne marzenia.

Zapamiętajcie proszę jedną rzecz. Nieważne gdzie jesteście teraz, nieważne gdzie byłyście wczoraj, liczy się tylko to kim możecie być jutro! To zależy tylko od was".

Jeżeli chcesz podzielić się z nami swoją metamorfozą, napisz do nas fitness_sport@agora.pl

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.