Florencki gol

''Calcio'' po włosku znaczy piłka nożna. Jednak Calcio Storico, które odbywa się co roku we Florencji, ma z nią niewiele wspólnego. Ma za to długą tradycję, która sięga czasów rzymskich.

Dwóch mężczyzn z zaciśniętymi pięściami naciera na siebie. Słychać gardłowy ryk oraz odgłosy sypiącego się wokół piasku. Jeden z zawodników blokuje drugiego. Nagle podchodzi starszy, nobliwie wyglądający jegomość i kładzie dłoń na karku jednego z nich. Obaj natychmiast przerywają walkę - to tylko trening.

Właściwy pojedynek odbywa się w niezwykle pięknej i malowniczej scenerii. Po prawej stronie florencka Bazylika Santa Croce - potężna i onieśmielająco monumentalna (tu pochowano Michała Anioła, Galileusza, Machiavellego i Rossiniego), po lewej zaś wznoszą się marmurowe pałace. Pośrodku na płytach chodnikowych usypano dywan grubego piasku, na którym tłoczą się ''calcianti'' - pięćdziesięciu siedmiu zawodników Calcio. Popychają się, szturchają, przewracają i powalają innych, a wszystko za sprawą piłki, której w ogólnym zamieszaniu prawie nie widać. Aby wygrać, trzeba umieścić ją w bramce, która ma szerokość całego pola walki, ale tylko metr wysokości. Drużyna, która umieści piłkę w siatce, zdobywa punkt, a jeśli piłka zostanie przestrzelona ponad siatką, pół punktu zyskuje drużyna przeciwna. Trzech sędziów i dwóch kapitanów - jednym z nich jest siwowłosy senior, który wcześniej przerwał trening zawodników - mają za zadanie utrzymać akcję we właściwym polu.

Gra nazywa się ''Calcio Storico Fiorentino'' i już tradycyjnie rozgrywana jest pomiędzy drużynami z czterech dzielnic: Santa Maria Novella, Santo Spirito, Santa Croce i San Giovanni. Nagrodą jest ''vitella'' - żywe cielę, które w nagrodę dostają brudni i podrapani zawodnicy wygranej drużyny. Zwycięzcy będą świętować do późnej nocy. Cielak nieco krócej.


Po raz pierwszy Calcio odbyło się w 1530 roku, na znak drwiny z oblegających wtedy miasto wojsk cesarskich. Początki sportu sięgają jeszcze dalej. Już rzymscy legioniści - aby utrzymać formę - trenowali ''harpastum'', co znaczy mniej więcej ''szybko złapać''. Florentyńczycy utrzymują klasyczną formację bojową legionów rzymskich, walcząc w czterech równoległych rzędach.

Gra trwa piętnaście minut. Nie przewidziano przerw, z wyjątkiem tych, które są konieczne do opatrzenia rannych (faule są zawsze mile widziane). Grę rozpoczyna sędzia, wyrzucając piłkę w górę. Zawodnik, któremu w ogólnym tumulcie uda się ją złapać, ucieka z piłką w asyście biegaczy, którzy akurat nie są zaangażowani w walkę wręcz z przeciwnikami. Z każdym kolejnym krokiem eliminowany jest jeden z jego strażników, aż ostatecznie musi biec bez żadnej ochrony. Przy odrobinie szczęścia zbliży się nieco do bramki przeciwnika. Gdy szczęście mu nie dopisze, polegnie pod murem drużyny przeciwnej: deptanie, podstawianie nóg i szarpanie jest na Piazza Santa Croce w bardzo dobrym tonie.

Podczas gry widoczne jest pokrewieństwo z piłką nożną (formacja 4-4-2 z lewym i prawym obrońcą oraz bramkarzem), rugby (''tackling'', powalanie na ziemię, charakterystyczne podania) oraz futbolem amerykańskim (''blockerzy'', walka bez piłki, podawanie do przodu i ucieczka). Po niektórych drużynach widać, że mają profesjonalne zaplecze trenerskie. Jedni przygotowywani są przez zawodowego trenera rugby, inni wplatają do gry więcej elementów wrestlingu, boksu i biegania.

Od października większość ''calcianti'' trenuje nawet trzy razy w tygodniu, czego efektem są pięknie wyrzeźbione ciała zawodników. Jednak bez względu na reprezentowaną przez siebie formę, nie okazują oni słabości i bez namysłu rzucają się nawet na lepiej zbudowanych przeciwników. Miejsca za bramką zarezerwowane są dla fanów każdej drużyny; obszar wzdłuż dłuższych boków boiska zajmują pozostali obserwatorzy.  Nie ma wśród nich wielu turystów, co wynika z faktu, że opinie zarządu miasta na temat Calcio Storico są podzielone.

Z jednej strony jest to lokalna tradycja, która podobnie jak wyścigi konne Palio w Sienie, mogłaby z łatwością ściągnąć do miasta dziesiątki tysięcy turystów. Z drugiej - związane z Calcio bójki nie należą do rozrywek familijnych i obniżają turystyczną atrakcyjność wydarzenia. Policja florencka w ciągu ostatnich trzech lat przyjęła około setki zgłoszeń z powodu uszkodzenia ciała w czasie trwania Calcio. Właśnie dlatego w ubiegłym roku rozgrywki odwołano. Dziś próbuje się grę ucywilizować przy pomocy kilku ograniczeń, ale z Calcio nigdy nie można było sobie do końca poradzić. ''Calcio zawsze działało jak wentyl'' - tłumaczy 87-letni Gianfranco Franchi, od 60 lat mistrz ceremonii Calcio Storico. W latach 30. grę opanowały faszystowskie bojówki, a w latach 70. służyła lewicowym i prawicowym ekstremistom jako pretekst do wymiany ciosów.

Wracając do tematu... Kilka godzin wcześniej przed kościołem Santa Maria Novella w Santa Croce odbywa się kolorowa procesja: pięciuset ''figuranti'' w kostiumach z epoki renesansu, na koniach, z szablami za pasem i historycznymi armatkami u boku, wygląda imponująco. Tak, jakby właśnie zeszli z obrazu Giotto. A potem nadchodzą zawodnicy, którzy wcześniej zbierali się w Novoli - miejscu tradycyjnego targu. Noszą białe podkoszulki, szerokie spodnie na wzór średniowieczny, długie skarpety i sportowe buty. W większości są młodzi, szczupli, mają tatuaże i ogolone głowy, ale jest wśród nich też kilku otyłych osiłków w typie dyskotekowych bramkarzy. Do rozpoczęcia gry pozostała niespełna godzina. Na swoich stanowiskach są już Czerwoni i Biali; rozgrzewają się, rozciągają mięśnie, plotkują i palą.


Mario Morelli jest trenerem Białych. Nosi białe spodnie, biały t-shirt i wyłamujące się stylem czarne buty ''campery''. ''Moi chłopcy są świetnie przygotowani'' - mówi. ''Ale i tak zobaczymy tylko namiastkę tego, co było wcześniej''. Aby uratować rozgrywki po ubiegłorocznym zakazie, organizatorzy zgodzili się na bolesne ustępstwa. To, że do gry dopuszczani są jedynie młodzi, nienotowani na policji zawodnicy, można jeszcze przeboleć. Jednak by opanować wybujały lokalny patriotyzm, po raz pierwszy pomieszano składy drużyn. ''Po stronie Białych zagra kilku Czerwonych'' - mówi Morelli z trudno skrywaną złością. ''W mojej opinii to niedopuszczalne, ale to jedyny sposób, aby uratować Calcio; musieliśmy się zgodzić''.

Finały Calcio Storico co roku odbywają się 24 czerwca

Fakt, że wielu starszych, doświadczonych graczy nie może wziąć udziału w grze, oburza Antonio Scana, który sam jest starszym, doświadczonym graczem. ''Jesteśmy potrzebni, by na polu walki uspokajać sytuację, gdy młodym chłopcom gotują się głowy'' - złości się Scana.

Wreszcie gra rozpoczyna się. W powietrzu czuć pasję walki, a towarzyszy temu ryk tłumu. W kolorowej scenerii placu Santa Croce obecna jest także nadzieja, że ten starożytny, emocjonujący, ale i krwawy spektakl przetrwa jeszcze długie lata...