Chcesz się pozbyć bólu? Przeklinaj.

Lubisz sobie rzucić mięsem, kiedy jest Ci źle? Okazuje się, że to wcale nie jest pozbawione sensu. Najnowsze badania potwierdzają, że przeklinanie pozwala uśmierzyć ból, ale tylko w sytuacji, gdy nie robimy tego na co dzień.

Dołącz do nas na Facebooku

Naukowcy z Keele University's School of Psychology zaangażowali do swojego projektu 71 uczestników. Poprosili ich, by wzięli udział w wyzwaniu, w którym problemem była... zimna woda. Część z nich poproszono, by podczas wykonywania zadania powtarzali jakieś zwykłe słowo, a drugą część, by powtarzała przekleństwo - podaje Daily Mail.

Na czym konkretnie polegało zadanie? Studenci wspomnianej uczelni, którzy zgłosili się jako ochotnicy, musieli włożyć ręce do wody o temperaturze pokojowej i trzymać je tam przez 3 minuty. W ten sposób mieli się przygotować do wykonania trudniejszego zadania: włożyć dłoń do wody o temperaturze 5 stopni i wytrzymać tak długo, jak tylko się da, powtarzając wybrane dla nich słowo.

Zanim studenci przystąpili do testu, musieli odpowiedzieć na kilka pytań związanych z tym, jak często zdarza im się przeklinać w życiu codziennym. Przebadano również ich odporność na ból.
Porównano wyniki ankiety oraz tętno podczas wykonywania ćwiczenia obydwu grup: tej, która powtarzała zwykłe słowo oraz tej, która mogła sobie poprzeklinać.

Jaki był rezultat?


- Przeklinanie zwiększyło tolerancję na ból oraz podwyższyło tętno, co widać w porównaniu z osobami, które nie wypowiadały przekleństw - mówią autorzy.

- Należy jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz: im więcej przeklinamy na co dzień, tym mniej korzyści uzyskamy z wulgaryzmu rzuconego w trudnej sytuacji - dodają. - Ci, którzy przyznali, że sporo przeklinają, dużo krócej mogli wytrzymać z dłonią zanurzoną w zimnej wodzie, niż Ci, którzy zazwyczaj tego nie robią.

Jednak najbardziej szokujące okazały się wyniki tych samych studentów, przeprowadzone w dwóch różnych wariantach:

- Okazuje się, że ludzie, którzy na co dzień nie używają zbyt wielu wyrazów niecenzuralnych, mogą trzymać dłonie w zimnej wodzie nawet dwa razy dłużej, kiedy przeklinają, niż wtedy, kiedy wypowiadają zwykłe słowo - mówi dr Richard Stephens. - Z kolei Ci, którzy najwięcej przeklinają w życiu codziennym, nie mają z tego żadnej korzyści.

Jaka jest tego przyczyna?


- Wulgaryzmy są mocno nacechowane emocjonalnie. Wypowiadając je, dajemy upust różnym swoim napięciom. W momencie, gdy robimy to zbyt często, przestają nieść treść emocjonalną, przez co używanie ich, nie przynosi już ulgi - mówi dr Stephens.

Dzięki przeprowadzonym testom, mamy podpowiedź, co może pomóc w trudnej sytuacji.

- Przekleństwa używane sporadycznie, mogą na krótki czas uśmierzyć ból w sytuacji, gdy np. nie mamy dostępu do środków przeciwbólowych - dodaje dr Stephens.