Przetestowałam nową metodę treningową. Spaliłam ponad 600 kcal

Miałam okazję spróbować nowej metody treningowej w Polsce, czyli Orangetheory Fitness. O co w tym wszystkim chodzi i jakim cudem udało mi się spalić tak dużo kalorii?

Zawsze sceptycznie podchodzę do nowych metod treningowych, bo mogłoby się wydawać, że na rynku jest już wszystko i owszem są metody treningowe, czy zajęcia, które działają, ale są również takie, które tylko ładnie wyglądają. Idąc na trening do Orangetheory Fitness, tak naprawdę do końca nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, ale już po przekroczeniu progu studia czułam, że ten trening mile mnie zaskoczy. 

Na początku robimy pomiary 

Nie w każdym klubie fitness można wykonać dokładne pomiary ciała, a jeżeli już można to zwykle raz przez całe członkostwo. W Orangetheory Fitness mamy zapewnione taką analizę przed pierwszym treningiem, ale również na każdym etapie naszego członkostwa. Nie ukrywam, że to było dla mnie miłe zaskoczenie. Pomiary wykonuje się na specjalnej wadze, która poza masą ciała pokazuje nam wiek metaboliczny, poziom tkanki tłuszczowej, BMI, a także w kilogramach pokazuje masę mięśni i tłuszczu. Nie da się ukryć, że jest tego sporo. 

Przed rozpoczęciem treningu wykonywane są pomiary ciałaPrzed rozpoczęciem treningu wykonywane są pomiary ciała Agnieszka Matracka

Pewnie zastanawiacie się, ale po co te pomiary? No właśnie, są one niezbędne, dlatego, że na ich podstawie będziemy ćwiczyć, ale zaraz wam to dokładniej wyjaśnię. Zapomniałabym o najważniejszym. Wszystkie pomiary dostajecie na meila, tak żebyście mogli na spokojnie jeszcze raz je przeanalizować. Co więcej, w klubie wspólnie z trenerem je omawiacie. To duży plus dla tych osób, które nie do końca wiedzą, czy np. 40 kg masy mięśniowej to dobrze, czy źle.

Jak wygląda trening w Orangetheory fitness?

Trening odbywa się w grupie. W zależności od godziny może być od kilku do nawet kilkunastu osób na sali treningowej (na Mokotowie mogą ćwiczyć maksymalnie 24 osoby, zaś na Wilanowie 30, przy czym każdy ma swoje indywidualne stanowisko do ćwiczeń). Wszyscy spotykają się przed wejściem i wspólnie wchodzą na trening. Każdy z uczestników dostaje również pulsometr, który odgrywa ogromną rolę w Orangetheory Fitness. Na sali są ekrany, na których można znaleźć swoje imię wraz z obecnym tętnem. Widzimy na nich również w czasie rzeczywistym, ile kalorii spaliliśmy, jakie jest nasze tętno oraz w jakiej strefie pracy serca jesteśmy. Tu warto dodać, że Orangetheory Fitness to interwałowy trening całego ciała, oparty na strefach pracy serca. Dzięki pracy na wysokim tętnie, powyżej 12 minut, aktywujemy efekt EPOC, dzięki któremu możemy spalać dodatkowe kalorie do 36 h po treningu.

Na podstawie tętna wykonujemy podane przez trenera ćwiczenia. Specjalnie dla was nagrałam krótki filmik z Mariuszem, który dokładnie opowiedział mi, jak to będzie wyglądać. 

Moje odczucia po treningu Orangetheory Fitness

Zawsze, kiedy mam okazję próbować nowych aktywności fizycznych poza plusami staram się szukać również minusów. Niestety, tym razem mi się nie udało. Od samego początku czułam, że pracujący w Orangetheory fitness specjaliści wiedzą, co robią. Podejście trenera i całej kadry w studiu na Mokotowie jest naprawdę godne pozazdroszczenia. Po drugie, pomimo tego, że na treningu było kilkanaście osób, trener kilkukrotnie do mnie podchodził i pytał, czy daję radę, czy wszystko jest ok, a także, kiedy widział, że potrzebuję jakieś pomocy, zawsze służył radą. Po trzecie atmosfera jest naprawdę niesamowita i wcale się nie dziwię, że niektórzy z trenujących w przerwie na lunch przychodzą właśnie na trening.

Ostatecznie przez 60 minut udało mi się spalić 609 kcal, co jest naprawdę dobrym wynikiem (podczas treningu można spalić nawet do 1200 kcal, ćwicząc w swoim indywidualnym tempie. To trening dla każdego, niezależnie od wieku i stopnia zaawansowania.)  Nie ukrywam, że momentami było dość ciężko, bo bieganie na tętnie maksymalnym nie należy do moich ulubionych ćwiczeń, ale po treningu czułam niesamowitą satysfakcję. 

Ogromnym plusem tej formy treningu jest to, że tutaj nikt nie każe nam nic robić. My sami ustalamy sobie tempo biegu, czy ćwiczeń w zależności od naszych możliwości. Oczywiście każdy trening jest tak zaprogramowany, żeby przez 60 minut spalić jak najwięcej kalorii, ale jak wiadomo jest to kwestia bardzo indywidualna. 

Ciekawostką jest, że trening, który wykonujecie danego dnia, już nigdy więcej się nie powtórzy. Co więcej, ten sam trening odbywa się na zajęciach we wszystkich klubach Orangetheory Fitness na świecie. 

Co trzeba mieć ze sobą na treningu? 

Z pewnością strój sportowy, taki który normalnie założylibyśmy na siłownię. Zamiast butelki wody polecam wziąć bidon, bo w Orangetheory Fitness wody jest pod dostatkiem. Czy trzeba mieć pulsometr? Nie. Każdy uczestnik treningu przed rozpoczęciem zajęć na recepcji dostaje pulsometr, który jest kompatybilny z ekranami na sali. 

Czy polecam ten trening? Zdecydowanie tak! Szczególnie wszystkim tym, którzy cenią sobie czas, bo przez 60 minut jesteście w stanie wykonać naprawdę mocny trening, a to przecież tylko godzina. W Orangetheory Fitness jesteście w stanie zapomnieć o problemach dnia codziennego i maksymalnie skupić się na zadaniach, które klub akurat dla was przygotował. 

Więcej o: