Anna Rhodes opowiada i pokazuje co zrobiła z nią obsesja doskonałego ciała

Bycie trenerką fitness większości kojarzy się z pracą marzeń. Niestety prawda bywa czasem brutalna i zupełnie inna niż to, co nam się wydaje. Anna Rhodes na Instagramie postanowiła pokazać, jaka jest prawda.

10 minut na płaski i wyrzeźbiony brzuch. TEN trening możesz zrobić wszędzie

Żyjemy w czasach, gdzie szczupłe i wysportowane ciało jest przez kobiety i młode dziewczyny pożądane. Większość z nich inspirują trenerki fitness. Ten trend również przyszedł do Polski, o czym świadczyć mogą profile na Instagramie Anny Lewandowskiej i Ewy Chodakowskiej, które obserwowane są przez miliony fanów. Co więcej, ich popularność nie zamyka się tylko w internecie, ale również poza nim. Obie są bizneswoman, a ich praca motywuje innych do działania.

Zdjęcia trenerek fitness są oszustwem?

Pewnie nie raz patrzyliście na fotki trenerek fitness i wzdychaliście z zazdrością. Nic dziwnego, te kobiety mają zawsze idealnie zrobione włosy, piękny makijaż i przede wszystkim boskie ciała. Okazuje się, że to, co widzimy w sieci, na bilbordach czy w magazynach niekoniecznie jest odzwierciedleniem tego, jak to wygląda w rzeczywistości.

Anna Rhodes to trenerka fitness, związana z branżą od dobrych kilku lat. Choć teraz czuje się pięknie i uważa, że jej praca jest zdrową obsesją, to nie zawsze tak było. Anna postanowiła pokazać, jak wygląda prawda, czyli jak trenerki wyglądają podczas sesji zdjęciowych, a jak na zdjęciach, które w żaden sposób nie zostały obrobione. Dlaczego to zrobiła? Pod jednym z jej zdjęć (chodzi o zdjęcie z sesji zdjęciowej), ktoś napisał, że chciałby mieć tak doskonałą sylwetkę, jak ona. Dziewczyna czuła się winna, że to, co pokazuje na zdjęciu, tak naprawdę nie jest prawdą.

Pod zdjęciem Anna przyznaje się do tego, że w tamtym okresie ważyła zaledwie 44 kilogramy i była na ekstremalnej diecie. Jej obsesja na punkcie doskonałego ciała doprowadziła ją do tego, że dziennie na siłowni spędzała kilka godzin. Efekt, który widziała w lustrze, nigdy nie był na tyle zadowalający, żeby trenerka trochę odpuściła i odpoczęła. Patrząc na zestawienie dwóch zdjęć aż trudno uwierzyć w to, że to ta sama osoba, w tym samym okresie. Po lewej Anna, uśmiechnięta z piękną opalenizną, wyglądająca wręcz doskonale. Po prawej Anna, której ciało, choć jest umięśnione, wygląda niezbyt apetycznie, a już na pewno nie zdrowo. Dziewczyna opowiada też o tym, że gonitwa za idealnym ciałem spowodowała jej całkowite wycieńczenie i brak energii. To był moment, w którym Anna powiedziała sobie STOP.

Dziś dziewczyna waży 13 kilogramów więcej, ale nie jest jej w ogóle z tego powodu smutno. Anna przyznaje się do tego, że dopiero teraz czuje się dobrze. Jej niezdrowa obsesja zamieniła się w zdrową relację ze swoim ciałem i przede wszystkim sportem. Na Instagramie przestrzega swoich obserwatorów. 

Następnym razem, gdy popatrzysz na zdjęcia swoich ulubionych trenerów, pamiętaj o kilku rzeczach: 1. Prawdopodobnie wyglądają tak tylko przez krótki czas. 2. Ich wygląd zwykle nie jest osiągalny dla każdego - taki poziom są w stanie uzyskać tylko skrajni fanatycy fitnessu. 3. Opalenizna zmienia wszystko.

ZOBACZ TEŻ: Zaczynała jako policjantka, teraz jest fit gwiazdą. Poznajcie Adrienne Koleszar

ZOBACZ TEŻ: Amerykańska trenerka zapewnia, że ma naturalne pośladki. "Wygląda na Photoshop"

 
Więcej o: