Tomasz Sekielski szczerze o walce z otyłością: "Traciłem kontrolę nad tym, co jem"

Kilka tygodni temu, Tomasz Sekielski, jeden z popularniejszych dziennikarzy w Polsce podjął walkę ze swoją otyłością. Kiedy na wadze zobaczył 185 kg zrozumiał, że to ostatni dzwonek, by zadbać o swoje zdrowie. W jednym z ostatnich wywiadów opowiedział, jak wygląda jego walka z nadprogramowymi kilogramami.

Tomasz Sekielski ze względu na swoje narastające problemy z nadwagą musiał podjąć stanowcze kroki i zawalczyć o swoje zdrowie oraz sprawność fizyczną. Kiedy na wadze pojawiło się 185 kg, sytuacja stała się na tyle poważna, że dziennikarz postanowił odchudzać się na oczach internautów, by nie stracić motywacji. Celem dziennikarza jest zrzucenie aż 100 kg. Od trzech tygodni dziennikarz jest na zdrowej diecie (je mniej ale częściej), wprowadził także do swojej codziennej rutyny spacery z psem. Od niedawna Tomasz podjął także wyzwanie codziennych treningów na basenie. Przez ten czas zgubił już 8 kg. Nad jego dietą oraz planem treningowym czuwa  triathlonista - Łukasz Grass.

Tomasz Sekielski w szczerym wywiadzie o swojej otyłości

Ostatnio, Tomasz Sekielski udzielił szczerego wywiadu Renacie Kim z magazynu Newsweek, w którym opowiedział o swojej walce z nadprogramowymi kilogramami oraz o tym, co sprawiło, że doprowadził się do takiego stanu. Dziennikarz otwarcie przyznaje, że zajadał stres i przez lata zaniedbywał posiłki w ciągu dnia.

W naszym zawodzie często nie masz czasu zjeść czegoś porządnego w ciągu dnia. Więc jak wpadałem do domu, to pustoszyłem lodówkę. Przeżyłem dzień na pięciu kawach i jednym batonie i byłem tak głodny, że traciłem kontrolę nad tym, co jem - powiedział w wywiadzie Tomasz Sekielski.
Od trzech tygodni jem mniej, za to częściej. Bardzo pilnuję, żeby nie dopuścić do głodu. Między posiłkami przegryzam marchewkę, seler naciowy albo suszony owoc, żeby potem nie rzucać się na jedzenie.

W rozmowie Tomasz Sekielski wyznał także, że przez wiele lat unikał stawania na wadze, próbując oszukiwać samego siebie, jednak tak duża nadwaga, do jakiej doprowadził się dziennikarz, spowodowała, że czuł się źle zarówno fizycznie, jak i psychicznie:

Przejście dwustu metrów sprawiało, że miałem zadyszkę i tętno jak maratończyk. I właściwie potrzebowałbym punktu żywieniowego co 200 metrów, żeby móc ruszyć dalej.

Dziennikarz otwarcie przyznaje, że jest na tyle samokrytyczny, że zdaje sobie sprawę, do jakiego stanu doprowadził swój organizm. Teraz, kiedy skończył 45 lat, zdał sobie sprawę, że jeśli nie podejmie w tej kwestii żadnej walki, to może się to dla niego skończyć naprawdę źle. 

(...) Mam apetyt na życie i mnóstwo zawodowych projektów, bo uwielbiam to, co robię. Zabrnąłem i muszę z tego wyjść. Ale tym razem nie z pomocą cudownych diet, które stosowałem przez całe życie - powiedział Tomasz Sekielski na koniec wywiadu.

Zobacz także: Tomasz Sekielski chce schudnąć 100 kg: "Czas na zmiany, seler naciowy rządzi"

Więcej o: