Trening plyometryczny czyli coś dla odważnych snowboardzistów!

Lubisz zimowe szaleństwo na desce lub nartach i już nie możesz się doczekać, by znowu zaszaleć na stoku? Aby uniknąć kontuzji, nie wystarczy praca nad kondycją i mięśniami nóg. Postaw na trening plyometryczny, który przygotuje Cię do zabawy nawet na najtrudniejszych trasach.

Dołącz do nas na Facebooku

 

Jeśli jesteś uzależniony od adrenaliny i mocnych wrażeń, na pewno znajdziesz kilka dni na to, by poszaleć na desce lub nartach. Uwielbiasz się ścigać? Najbardziej kręcą Cię nieprzygotowane trasy? A może nie wyobrażasz sobie sezonu bez skakania po muldach i wszystkim, co krąży wokół słowa freestyle? Zazdrościmy odwagi i podpowiadamy jak się przygotować do takiego wyjazdu.

 

-  Jeśli trenujesz na siłowni przez cały rok, a mięśnie kończyn dolnych są silne, to warto zastosować trening sensomotoryczny oraz plyometryczny, dający głęboką pracę mięśnia. Są to różnego rodzaju zeskoki i wskoki, ćwiczenia mięśni kończyn dolnych na niestabilnym podłożu - wyjaśnia trener osobisty Michał Ficoń.

 

Zatem zamiast popisywać się tym, jak ciężką sztangę możesz wziąć na plecy, robiąc przysiad, pomyśl o tym samym ćwiczeniu z wyskokiem. Gwarantujemy, że jeśli zrobisz kilka serii np. po 15 powtórzeń, to nawet waga Twojego ciała będzie wystarczająca. Po pewnym czasie możesz dodać hantle. To samo tyczy się wykroków czy ćwiczeń takich jak pompki.

 

- Takim treningiem możemy w pełni odzwierciedlić warunki panujące na stoku, są często zmienne i nieprzewidywalne. Ćwiczenia jak przysiad na piłce fitness przy drabinkach obunóż i jednonóż to dobry początek. Zeskok z ławeczki do wyciskania i bezpośredni wskok na drugą, naprzemienne wskoki na ławeczkę lewa, prawa noga. Warto pomiędzy ławeczki położyć materac gimnastyczny, gruby i miękki, w który się lekko zapadamy, to da większe czucie i pracę mięśniom odpowiedzialnym za stabilizację stawu kolanowego i skokowego - mówi trener.

 

Poleca też cięższy wariant, który doskonale poprawi stabilizację naszych stawów.

 

- Przeskoki i wskoki na bosu. Nierówności i muldy podczas zjazdu nie będą już takim wielkim zaskoczeniem bo mięśnie inaczej zareagują na nieoczekiwane zmiany, obciążenia kończyn dolnych. Warto wykonać choćby po jednym takim ćwiczeniu przy standardowym przygotowaniu. Przysiad na jednej nodze na materacu z drugą zaczepioną do podwieszonej gumy. Zachęcam do spróbowania przysiadów na równi pochyłej, symulującej nachylenie stoku. Oczywiście z lekkim ciężarem, mamy wówczas do czynienia z zupełnie inną pracą naszych mięśni nóg. Jednocześnie wymuszamy pracę wszystkich tych, które są odpowiedzialne za ułożenie tułowia, naszej sylwetki podczas pochylenia do przodu. Zachęcam i polecam to zupełnie inne, niestandardowe bodźce treningowe dla naszego aparatu ruchu.

Więcej o: