Ewa Chodakowska - rewolucja w kobiecym sporcie! cz. II

Ewa Chodakowska uważa, że dzięki aktywności fizycznej może zmienić się całe nasze życie. Osobiście jest fanką interwałowego treningu funkcjonalnego. Przeczytajcie, co ma na jego temat do powiedzenia.

Dołącz do nas na Facebooku

- Zacznijmy od początku. Jak to wszystko się zaczęło?

E. Chodakowska: W Grecji pracowałam krótką chwilę na siłowni, ale szybko zrozumiałam, że to nie dla mnie. Nie potrzebuję dodatkowego sprzętu, żeby spalić tkankę tłuszczową i wyrzeźbić każdy mięsień, a trening siłowy mnie nie interesuje. Otworzyłam swoje studio. Po dwóch miesiącach od otwarcia nie miałam gdzie "wcisnąć szpilki". Harmonogram był zapełniony. Patrząc na reakcje osób ze mną trenujących, poczułam niedosyt, potrzebę rozpowszechnienia swoich programów na szerszą skalę. Moje katorżnicze treningi, pomimo niewyszukanych ćwiczeń, dawały zauważalne efekty już po pierwszym miesiącu. Wtedy pomyślałam, że jest to najwyższy czas, by rozwinąć skrzydła u nas.

- Kiedy postanowiłaś zostać trenerem i zajmować się tym zawodowo?

E. Chodakowska: Zaczęły przychodzić do mnie różne osoby i pytać, co ja takiego robię, że wyglądam tak, a nie inaczej. Nie mam w zwyczaju "chować skarbów pod poduszkę" i lubię dzielić się tym, co mam najlepszego - w tym przypadku pasją aktywności fizycznej. Ku mojej radości rozwiązania, które proponowałam, spotkały się z ogromnym zainteresowaniem, wręcz fascynacją. Dlaczego? Bo choć same ćwiczenia są znane - trening jest zupełnie inny. Kombinacje, sekwencje tych ćwiczeń dają zupełnie inne rezultaty. Mieszam wszystko co znam: Pilates, Callanetics, ćwiczenia fitness, kardio i technikę oddechową - w sposób interwałowy i funkcjonalny. Oznacza to, że całe ciało pracuje w zmiennym tempie, ale bez odpoczynku. Wyeliminowałam nudę i wprowadziłam pierwiastek satysfakcji "tuż po". Trening musi być wyzwaniem, ale na tyle wykonalnym, żeby starczyło nam chęci na ciągłe podejmowanie walki. Stworzyłam tych programów bardzo dużo. Tak naprawdę każda kolejna osoba, która staje mi na drodze, to kolejny program treningowy. Każdy ma inne potrzeby i inne możliwości, ale wszyscy liczą na ten sam efekt: totalną metamorfozę. Dopóki nie zaczęłam pracować z ludźmi, nie wiedziałam, że bazując na tym, czego się wcześniej nauczyłam, dostanę wenę twórczą za każdym razem, kiedy złapię w swe sidła kolejną "ofiarę". Trening jest sztuką, a pasja jest tu niezbędnym elementem!

- Jak wygląda twój dzień pracy?

E. Chodakowska: Wstaję rano i jadę na trening grupowy. Prowadzę go 3 razy w tygodniu - rano i wieczorem. Nie prowadzę treningów personalnych, bo byłoby to nie fair, jeśli spośród tylu chętnych do współpracy wybrałabym tylko kilka osób. Wiadomo, że podczas treningu indywidualnego docieramy do osoby znacznie łatwiej, tworzy się też inna relacja, trener-psycholog-przyjaciel. Efekty widoczne są jeszcze szybciej, poprawia się diametralnie stan zarówno fizyczny jak i psychiczny, ale przyznaję, że nie potrafiłabym już zrezygnować z moich cudownych grup, z którymi trenuję od trzech miesięcy. Moje "serducha" dają mi mnóstwo energii, szczęścia i zadowolenia z pracy w zamian za istna torturę .

- Opowiedz więcej o samym treningu?

E. Chodakowska: Aktywność fizyczna w ciągu dnia powinna być krótka. Nie warto się przemęczać. Kiedy organizm jest zmęczony, zwalnia metabolizm, a my zamiast dostać kopa energetycznego, robimy się ospali. Siedzenie i katowanie się na siłowni 2h według mnie mija się z celem. Aktywność fizyczna od 30 min do 1h dziennie jest najlepszym rozwiązaniem. Tak naprawdę ćwiczenie 4h tygodniowo i racjonalne, zdrowe odżywianie się, powinny zapewnić wymarzony sukces. Ja sama ćwiczę od 3-5 razy w tygodniu po 45 min. Czuję się pozytywnie naładowana non stop i nie pozwalam sobie, aby ten stan minął. Endorfiny muszą być na najwyższym poziomie. Jestem fanką swojej metody i na chwilę obecną jestem kompletnie zaaferowana tym, co robię, czyli ciągłym eksperymentowaniem.

- Czyli jak to wygląda w praktyce?

E. Chodakowska: Mój trening jest krótki, zawsze intensywny. Ma zmęczyć, a potem maksymalnie doładować energetycznie. To taki typ wysiłku, który ma nam podnieść poziom hormonu szczęścia: serotoniny w mózgu. To jest niezwykle istotne. Ktoś mi ostatnio powiedział, że każdy wysiłek fizyczny podnosi ten hormon, ale moim zdaniem to nieprawda, bo jeśli jest za długi, zwalnia nas, usypia i osłabia, przemęcza. Ja wprowadzam organizm w swoisty szok. Osoby ćwiczące ze mną mają często wrażenie, że zaraz zemdleją. Mój pierwszy program na płycie Shape'a jest najlżejszy i jest wstępem do tego, co ma nastąpić. Ma przygotować technicznie, nauczyć precyzji te osoby, które zamierzają dalej się ze mną "bawić". Wszystko jest rozłożone na wolniejszym ruchu, ale z uwagi na brak przerw, faktycznie i ten trening potrafi dać się we znaki. Nawet osoby, które ćwiczą od lat nie przechodzą obok niego obojętnie. Przy kilogramowym obciążeniu na ręce i nogi, czuć każdy mięsień.

- Twój trening opiera się na interwałach?

E. Chodakowska: Lubię interwały, czyli zmienne tempo treningu. Nie ma bardziej efektywnego rozwiązania. Bez odpoczynku i bez przerw mieszam maksymalne tempo w ćwiczeniu kardio - angażującym jak najwięcej partii mięśniowych z ćwiczeniem statycznym również angażującym cale ciało. Spalamy dzięki temu maksymalną ilość kalorii. Trening trwa 45 min i to w zupełności wystarczy. Cała grupa wychodzi ode mnie kolorowa, mokra i nie może złapać oddechu. Po miesiącu regularnych treningów kondycja diametralnie wzrasta. Trening interwałowy wyjątkowo ją poprawia. Ostatnio podopieczna, nie mająca uprzednio nic wspólnego z aktywnością fizyczną, zmierzyła się w joggingu się ze swoim już od dawna biegającym partnerem życiowym. Zostawiła go zasapanego trzy razy na całej trasie. Równe tempo nagle okazało się błahostką w porównaniu z tym, co robimy na treningu.

- Wspominałaś, że twoje treningi są jednocześnie funkcjonalne. Co to oznacza?

E. Chodakowska: Trening interwałowy buduje zawsze z ćwiczeń funkcjonalnych,czyli takich, które mają zastosowanie w życiu codziennym, poza salą treningową. Chodzi o to, by angażowały jak najwięcej partii mięśniowych w danym ćwiczeniu. Niestety bardzo często dzieje się tak, że osoba trenująca na siłowni trafia w ręce instruktora bądź trenera osobistego, którego specjalizacją jest kulturystyka (zatrważająca większość w naszych polskich klubach/siłowniach). Kulturystyka rządzi się zasadą izolacji mięśni, czyli wykonywaniem niepełnego zakresu ruchu, treningu podzielonego na wybrane partie ciała. Takie ćwiczenia są niewskazane i szkodliwe dla przeciętnego człowieka, który chce się cieszyć dobrym zdrowiem i sprawnością, nie wspominając o samopoczuciu. Zostawcie kulturystykę kulturystom! Dobry trener powinien być w stanie zrobić z tobą trening interwałowy na ćwiczeniach funkcjonalnych, bez użycia maszyn mając do dyspozycji jedynie twoje ciało!

- Z jakich elementów zatem składa się twój trening?

E. Chodakowska: Jeden z moich treningów interwałowych - wciąż ten prostszy i lżejszy, który dostał przydomek Killer - skalda się z 45 minut podzielonych na trzy 15-minutowe części. Każda z tych części składa się z 5 minut kardio i 10 min ćwiczeń zasadniczych.

Pięć minut kardio to: podskoki, pajace, bieganie w miejscu, sprint w miejscu, a 10 minut ćwiczeń zasadniczych to nic innego jak różne 3 ćwiczenia funkcjonalne, powtórzone razy 3, każde po 10-20 powtórzeń. Ćwiczenia te również są rozliczone na interwale-jedne maksymalnie szybkie, inne prawie w bezruchu. Serce szaleje wraz z tętnem, a kalorie są spalane błyskawicznie wraz z tkanką tłuszczową. Takie trzy 15 minutowe serie potrafią odebrać oddech, a ciało niejednokrotnie zdaje się odmawiać posłuszeństwa. Trzeba pamiętać, że nasze ciało może więcej niż nam się wydaje i za nic w świecie nie należy się poddawać. Już po pół godziny od zakończenia takiego treningu energia wraz z satysfakcja z przekraczania swoich granic wytrzymałości wraca ze zdwojoną siłą, a wtedy nic, tylko góry przenosić!

Więcej na temat Ewy Chodakowskiej i jej programów treningowych znajdziecie na stronie:www.ewachodakowska.pl lub na fan page'u: http://www.facebook.com/chodakowskaewa

Katarzyna Bigos

Więcej o: